Strony

sobota, 28 lutego 2015

Przegląd miesiąca (luty)

Dziś zapraszam Was na przegląd lutego. Opowiem o książkach, które przeczytałam, o filmach, muzyce i wielu innych rzeczach. Zapraszam dalej!

1. Przeczytane książki
Mężczyzna od poniedziałku do piątku Alice Peterson - bardzo przyjemna, niewymagająca lektura, można się przy niej odprężyć i zrelaksować. Gilly zostaje porzucona tuz przed ślubem, zostaje sama z psem i z opłatami za mieszkanie. Postanawia wynająć pokój w swoim mieszkaniu i szuka odpowiedniej osoby. Trafia się przystojny facet, w którym od razu się zadurzyła, ale czy to na pewno będzie ten odpowiedni mężczyzna? Polecam, jeśli lubicie tego typu romantyczne historie.

Walentynki w Valentine/Niespodzianka na walentynki DeAnna Talcott - przeczytałam tę książkę w ramach zbliżających się wtedy Walentynek. Opowiada o dziewczynie, która ma niezwykły dar do kojarzenia par, jest kimś w rodzaju amora czy kupidyna. Swata ludzi i całkiem dobrze jej to wychodzi. Gdy sprzątnęła sprzed nosa pewnemu ranczerowi kobietę i wyswatała ją z innym, postanawia odkupić swoje winy i pomóc mu znaleźć idealną kandydatkę na żonę. Lekka, przyjemna lektura, troszkę dziwna, myślałam, że troszkę inaczej potoczą się losy bohaterów, że końcówka będzie inna i bardziej rozwinięta, miałam wrażenie, że pod koniec autorka pisała szybko, byle tylko skończyć tę opowieść. Jednak na podróż, na jeden czy dwa wieczory w sam raz.

 
(źródło zdjęć: empik.com oraz lubimyczytac.pl)

2. Obejrzane filmy
Za jakie grzechy, dobry Boże - po kilku pierwszych minutach chciałam wyłączyć film, jednak dobrze, że tego nie zrobiłam. Bardzo zabawny film, dosyć specyficzne poczucie humoru, także nie każdemu będzie się podobał. A opowiada o rodzinie, w której jest naprawdę różnorodnie. Claude i Marie mają cztery córki, które związały się z mężczyznami o różnych religiach, konserwatywni rodzice, zwłaszcza ojciec nie może się z tym pogodzić. To francuska komedia, nie przepadam za takimi produkcjami, jednak ten film mi się spodobał.

Słowo na M (What If) - obejrzałam ten film m.in. dlatego, że grała tu aktorka znana z In your eyes, o którym pisałam Wam w poprzednim przeglądzie. Rolę męską powierzono Danielowi Radcliffe. Film opowiada o losach dwojga młodych ludzi, którzy przypadkowo się poznają i zostają przyjaciółmi. I jak to w takich historiach bywa, coś zaczyna się między nimi dziać. Byłoby wszystko dobrze, gdyby nie to, że Chantry ma chłopaka. Fajny film na wieczór, nie jest to do końca typowa komedia romantyczna, miłość ukazana jest w bardziej dojrzały sposób, a inteligentne dialogi dodają głębi całości. Myślę, że warto go obejrzeć, ponieważ nie jest to typowy słodki film ale i nie jest ciężki i przytłaczający. Polecam każdemu z Was.

Love, Rose - w przeglądzie grudnia wspomniałam o książce o tym samym tytule. Książka bardzo mi się spodobała, dlatego postanowiłam obejrzeć też film. Opowiada on o parze przyjaciół, którzy znają się od dzieciństwa. W życiu dorosłym ich drogi trochę się rozchodzą, pomimo ciężkich chwil w życiu, nie zapominają o sobie. Porównując książkę z filmem, bardziej podobała mi się książka. W filmie wiele wątków jest pominiętych, zmienionych. Jednak oceniając sam film - jest ciekawy, aktorzy wg mnie też są dobrze dobrani (choć troszkę mnie to denerwowało, że główna bohaterka w przeciągu lat wyglądała ciągle tak samo i młodo) i ogólnie film nie nudzi i przyjemnie się go ogląda. Dobry na samotny wieczór ale i dla par :).


(źródło zdjęć: filmweb.pl)

3. Serial
The Affair - chciałam tylko wspomnieć o tym serialu, ponieważ jeszcze nie obejrzałam wszystkich odcinków. Jednak już teraz mogę powiedzieć, że to dość nietypowy serial, zagłębiający się w psychikę bohaterów. Sytuacje pokazane są z dwóch perspektyw - kobiety oraz mężczyzny. I co zaskakujące, różnią się od siebie. Serial opowiada o parze ludzi, którzy zbliżają się do siebie, jednak każde z nich ma swoją rodzinę. Momentami jestem zszokowana i zdziwiona, jednak ogólną ocenę wydam po obejrzeniu całego sezonu.

(źródło zdjęcia: filmweb.pl)


4. Najczęściej słuchane piosenki
Piosenką, którą odkryłam na nowo jest Take you higher Goodwill & Hook N Sling, choć w nieco wolniejszej wersji. A przypominałam sobie o niej dzięki serialowi, który oglądam i o którym wspomniałam wyżej, czyli The Affair. W jednym z odcinków pojawiła się na końcu i od tej pory nucę ją bez przerwy :). Kolejną piosenką, którą polecam jest Between the bars Ellit Smith.
A z takich nowszych hitów słuchałam I'm an Albatraoz AronChupa, Perdoname Deorro feat. Adrian Delgado&DyCy oraz Girls in Luv DJane HouseKat feat. Rameez

 

 


 



5. Ulubiona biżuteria
Do mojej kolekcji bransoletek dołączyła kolejna. Mam już dwie bransoletki z jadeitów i je uwielbiam. Tę bransoletkę jak i poprzednie dostałam od chłopaka i bardzo mi się podoba. Można ją nosić zarówno solo jak i z pozostałymi w komplecie.


6. Wydarzenie
Walentynki i ferie spędziłam w Wiśle. Przede wszystkim była piękna pogoda, słońce cudownie przygrzewało i umilało spacery. Wypoczęłam, zregenerowałam siły i zjadłam pyszne jedzonko ;). Zobaczyłam m.in. skocznię Malinkę, pobiegałam na nartach, zrelaksowałam się w jaccuzzi i saunie. Zrobiłam też mnóstwo zdjęć. Szkoda, że trzeba było już wracać, chętnie zostałabym dłużej. W Czechach byłam tylko przejazdem, ale udało mi się zahaczyć o DM. Wreszcie mogłam odwiedzić tę drogerię i wybrać kilka kosmetyków. Pokażę je w poście z zakupami. Kupiłam także taką malutką pamiątkę, a mianowicie magnes. Więcej zdjęć na instagramie, na który serdecznie zapraszam.









7. Zakup miesiąca
Ta koszulka strasznie mi się spodobała, szara z napisem, opadająca na jedno ramię. Prosta, ale bardzo fajna i wygodna. W lutym nosiłam ją dosyć często, zdecydowanie stała się ulubieńcem miesiąca.




8. Ulubiony napój, koktail
Tym razem wspomnę o smoothie, którego bazą jest banan. Dodawałam różne inne składniki, choćby kakao, płatki owsiane czy kiwi i wychodziły pyszne, pożywne i gęste napoje.


9. Jedzenie
Ostatnio polubiłam placuszki bananowe. Prosto i szybko, można je jeść z konfiturami, owocami czy syropem, np. malinowym.


Na dziś to wszystko. Dajcie znać, czy znacie coś z polecanych przeze mnie rzeczy, czy oglądałyście te filmy, albo czytałyście książki.Chętnie poczytam też o tym, co u Was ciekawego działo się w lutym.

czwartek, 26 lutego 2015

Ulubieńcy lutego

Jak co miesiąc zapraszam Was na ulubieńców kosmetycznych. Tym razem pokażę Wam tylko trzy produkty. Nie ma wśród nich nic z pielęgnacji, ponieważ nic nie zachwyciło mnie na tyle, żeby o tym tu napisać. Poniżej możecie zobaczyć trzy kosmetyki kolorowe - dwie rzeczy z Inglota i jedna marki Rimmel.


Uwielbiam róże do policzków i nie może ich zabraknąć w żadnym makijażu. W lutym bardzo często sięgałam po róż marki Inglot nr 72. Jest to piękny delikatny kolor, który dodaje dziewczęcości i świeżości. Ten róż jest porównywany do różu z firmy Mac Well Dressed. Nie miałam tego drugiego, więc ciężko mi powiedzieć, czy rzeczywiście tak jest. Pełna recenzja różu [tutaj].


Następnym kosmetykiem, po który sięgałam często w lutym jest Duraline z Inglota. Zdecydowanie stawiałam na delikatny, rozświetlający makijaż, dlatego używałam jasnych cieni z drobinkami, np. cienia Infallible z L'Oreal 002 Hourglass Beige. Aby cień był bardziej wyraźny i błyszczący na linii dolnej używałam Duraline, który wzmocnił efekt i oczywiście trwałość.


I ostatni produkt, to nie do końca ulubieniec, jednak kolor na tyle mi się podoba, że musiałam o nim tutaj wspomnieć. Chodzi oczywiście o pomadkę By Kate Moss Rimmel nr 16. Pomadka podkreśla suche skórki i usta muszą być dobrze wypielęgnowane. Jednak często najpierw stosowałam balsam do ust a potem wklepywałam opuszkiem palca pomadkę i efekt jaki uzyskiwałam bardzo mi się podobał. Na zdjęciu wyszła lekko pomarańczowa, w rzeczywistości jest bardziej koralowa, nie różowa.


I to już wszyscy moi ulubieńcy kosmetyczni. Produkty te są godne uwagi, przede wszystkim róż, który ma świetny a zarazem delikatny kolor.


Dajcie znać, czy używałyście coś z moich ulubieńców i co o nich sądzicie.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Zakupy: luty


Styczniowe zakupy były niewielkie, choć dosyć konkretne i wartościowe - pokazywałam Wam m.in. paletę Naked Basics2. Tym razem kupiłam tańsze kosmetyki - głównie do pielęgnacji. Przede wszystkim pokażę Wam moje zakupy z drogerii DM a także nagrodę, jaką udało mi się wygrać w konkursie.


W ferie będąc niedaleko czeskiej granicy udałam się do drogerii DM. Byłam tam tylko chwilę, dlatego nie miałam czasu, żeby dokładniej przyjrzeć się kosmetykom i jeszcze coś wybrać. Żałuję, że nie kupiłam słynnych mocno oczyszczających szamponów i kremów do rąk. Jednak kupiłam sześć innych produktów pielęgnacyjnych: dwa żele pod prysznic Balea, dwie pianki do twarzy: jedna z Alverde, druga z Balea oraz dwie odżywki do włosów Balea (tę czarną już miałam i bardzo ją polubiłam).


 W DMie do koszyka wrzuciłam też pomadkę, która łudząco przypomina mi pomadki z Wibo (konsystencja, kolor, trwałość ale i opakowanie).


Wreszcie udało mi się kupić szampon aloesowy Equilibra, nabyłam go w sklepie zielarskim za ok. 18zł. Do szamponu dołączona była miniaturowa odżywka. Produkt ten jest zachwalany przez wiele osób - mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi. Głównie chodzi mi o moją wrażliwą skórę głowy i nawilżenie jej. Kupiłam także mgiełkę termoochronną z firmy Marion, którą bardzo lubię głównie za zapach, a także kurację do włosów z olejkiem arganowym Oil Care z Isany (koszt to 5zł!).


I na koniec moja wygrana na blogu Reanimacja Blondynki. Jeszcze raz dziękuję.


I to już wszystkie moje zakupy w lutym. Bardzo się cieszę, że będę mogła przetestować kosmetyki Balea, ponieważ do tej pory miałam do czynienia tylko z czterema produktami z tej firmy. Alverde to dla mnie też nowość. Szampon z Equilibra długo wisiał na mojej liście zakupów i wreszcie go zdobyłam. Także jak widać, jestem bardzo zadowolona z tych zakupów i mam nadzieję, że będę też zachwycona ich działaniem.


Napiszcie, czy używałyście tych kosmetyków i jakie macie zdanie na ich temat. Lubicie kosmetyki Balea i Alverde? Co polecacie z tych firm? A może znacie jakąś stronkę, gdzie można je kupić w niskich cenach?

piątek, 20 lutego 2015

Totalne dno, czyli projekt denko grudzień-styczeń

Dziś zapraszam Was na post z kosmetykami, które udało mi się zużyć w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Króluje tutaj kolorówka, co nie często się zdarza, ale z racji tego, że robiłam duże porządki, wyrzuciłam trochę kosmetyków, które straciły okres ważności lub takie, których nie używam.



Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu BeBeauty - zużywam zapasy tego płynu, które zakupiłam, gdy był szał na ten płyn i gdy mówiono, że zostanie wycofany. Wtedy mi odpowiadał, dobrze zmywa makijaż i jest tani. Jednak po drugiej czy trzeciej butelce zaczął podrażniać moje oczy i szczypał, dlatego prawdopodobnie do niego nie wrócę.

Żel pod prysznic Fruitkiss energetyzujący zapach goji - przyjemny żel, wydajny, ładnie pachnie, nałożony na gąbkę świetnie się pienił. Może kupię inną wersję zapachową tego żelu.



 Korektor w płynie Miss Sporty - używałam go głównie pod oczy, był ok, choć z perspektywy czasu, mając do czynienia z innymi korektorami nie był jakiś wow. Trochę ciemniał, ale utrzymywał się długo i maskował moje cienie pod oczami, które nie są zbyt duże i mocno widoczne. Nie kupię ponownie, ponieważ póki co, nie używam korektorów pod oczy, a jeśli będę chciała coś wypróbować to wybiorę inną markę.

Żel punktowy na wypryski Rilanja - produkt, który gdzieś się zapodział, a data ważności pewnie już dawno minęła. Z tego co pamiętam miał specyficzny zapach (to pewnie za sprawą olejku z drzewa herbacianego), nieco zmniejszał wypryski, jednak nie radził sobie jakoś super. Nie kupię ponownie bo działanie mnie nie zachwyciło ale i Schleckerów chyba już nie ma, więc pewnie produkt jest niedostępny.



Krem nawilżający matujący 25 + Ziaja - bardzo lubię ten krem, jest delikatny i lekki, choć nieco inny niż krem z Iwostinu, który opisywałam niedawno. Ma świetny zapach, dosyć szybko się wchłania, a twarz jest gładka i miękka. Pełna recenzja [tutaj]. Na pewno kiedyś kupię ponownie.



Krem BB 8w1 Blemish Base cera mieszana i tłusta Eveline - tutaj duże zaskoczenie, bo lubiłam ten produkt, szczególnie latem, kiedy moja twarz była opalona - kolor, mimo że przeznaczony jest do cery jasnej, jest dosyć ciemny. Ładnie stapiał się z cerą, jest lekki, choć nie jest to krem matujący jak pisze o nim producent. Jednak wystarczy go przypudrować i wszystko dobrze się trzyma. Znalazłam ten produkt robiąc porządki, dlatego wylądował w tym poście, a powinien trafić do denka o wiele wcześniej. Nie wiem czy do niego wrócę, bo lubię testować nowości, ale nie wykluczam ponownego zakupu :).



Podkład Helathy Mix Bourjois - lekki, ładnie wyglądający na twarzy podkład. Co prawda nie utrzymywał się jakoś rewelacyjnie długo - to znaczy twarz nawet przypudrowana mocniejszym pudrem świeciła się po około 5-6 godzinach, jednak nie zapychał i wyglądał naturalnie, co jest plusem tego produktu. Miał wygodną pompkę, lubiłam go nakładać głównie palcami, choć zdarzało się, że nakładałam go pędzlem czy gąbeczką. Na razie do niego nie wrócę, bo chcę przetestować inne podkłady.



Tusz do rzęs 2000 Calorie Max Factor
- początkowo byłam z niego zadowolona, jednak szybko ten zachwyt się skończył. Był gęsty i sklejał moje rzęsy, choć był takie dni, że po jego użyciu wyglądały ładnie. Często musiałam się napracować, żeby nie było widocznych grudek na rzęsach. Może ten egzemplarz był wadliwy, a może po prostu nie odpowiadała mi szczoteczka i konsystencja. Nie planuję powrotu do niego.



Wyrzucam też 16 lakierów, które już dawno zaschły i nie nadają się do użycia i takie, których nie używam. Do tego jakieś cienie, którymi i tak się nie maluję. Od razu 'lżej' w szafkach ;).


W marcu pewnie pojawi się następne denko, ponieważ mam kilka produktów, które są już na wykończeniu, jak np. żele pod prysznic czy kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Jestem zadowolona, że sukcesywnie zużywam kosmetyki, coraz rzadziej trafiam na buble, bo i kupuję bardziej rozsądnie i zastanawiam się nad każdym zakupem. Póki co, zużywam zapasy, jest ich już coraz mniej, co mnie niezmiernie cieszy. Mam nadzieję, że niedługo dojdę do takiego etapu, że w zapasach będzie po 1-2 sztukach kosmetyku w danej kategorii, jak na razie najwięcej mam żeli pod prysznic oraz masek i odżywek do włosów - reszta w normie.


Napiszcie, czy miałyście coś z pokazanych wyżej kosmetyków i co sądzicie na ich temat.

środa, 18 lutego 2015

Wishlista kosmetyczna #3

Niedawno pokazywałam Wam moją poprzednią wishlistę i co udało mi się zrealizować. Poszło mi naprawdę nieźle, z czego jestem bardzo zadowolona. Stworzyłam już kolejną listę, oczywiście wcześniej dokładnie przemyślałam każdy zakup i to, czy na pewno go chcę. Jak już kiedyś wspominałam, najpierw tworzę taką listę na papierze, myślę nad każdą rzeczą, a następnie zostawiam na niej tylko to, co naprawdę mi się przyda. Na szaro jak zazwyczaj będę zaznaczała to, co uda mi się zrealizować.




1. Pędzel do pudru Real Techniques - jeszcze nie wiem czy akurat z tej firmy, ale poszukuję pędzla do pudru. Ten wydaje się być miękki i duży, więc myślę, że będzie w porządku.
2. Lakier do paznokci Go Ginza Essie - ach, uwielbiam ten kolor! Miałam kilka innych zamienników, ale nadal poluję na ten. Cudowny, jasny, pastelowy kolor idealny na wiosnę i lato.
3. Rozświetlacz Soft&Gentle MAC - o tym produkcie myślę już od ok. 2 lat, tylko dlaczego w międzyczasie kupuję inne rozświetlacze? Ten ma przepiękny kolor, jest trwały i bardzo wydajny - czego chcieć więcej?
4. Kosmetyki naturalne do pielęgnacji twarzy - na zdjęciu przypadkowe kosmetyki, ale chodzi mi głównie o hydrolat, korund, olejki i tym podobne. Zamierzam powalczyć z moją tłustą acz przesuszoną cerą a także z wypryskami i zaskórnikami. Planuję zrobić zamówienie na jednej ze stron: zrobsobiekrem.pl/e-naturalne.pl/kosmetykinaturalne.com.pl Jeśli zamawiałyście coś z tych stron napiszcie na co warto zwrócić uwagę.
5. Pomadka Kobo nr 304 Dusky Rose - podobno to tańszy zamiennik pomadki Plumful z firmy MAC. Plumful mam w swoich zbiorach, bardzo ją lubię, dlatego ucieszyłabym się, gdybym dorwała podobną pomadkę na co dzień.
6. Cień folia Rose Gold Makeup Revolution - obecnie biały kruk na rynku, chyba w każdej drogerii internetowej, jeśli był dostępny, to jest wyprzedany. Ma piękny kolor, słyszałam o nim mnóstwo zachwytów, dlatego mam nadzieję, że w końcu będzie mój.
7. Beautifying Lip Smoother Catrice - ten błyszczyk to podobno tańszy zamiennik produktu z Clarins. Słyszałam wiele dobrego na jego temat, podobno nie klei się jak typowe błyszczyki i dodatkowo pielęgnuje usta, więc tym bardziej chcę go wypróbować.
8. Pędzel do nakładania cieni 220 Zoeva - jeszcze zastanawiam się, czy wybrać ten czy jakiś inny do nakładania cieni. Mam kilka, ale wiadomo, że gdy szalejemy z makijażem i chcemy użyć kilku cieni to przydadzą się czyste pędzle, bo gdy użyję jednego do ciemnego cienia, już niespecjalnie dobrze nakłada się inny kolor. Jeśli miałyście do czynienia z pędzlami Zoeva, to proszę poradźcie jaki wybrać.
9. Pędzel do rozcierania cieni 227 Zoeva - obecnie używam pędzla z Hakuro do rozcierania, jednak troszkę zaczął drapać, a poza tym chciałabym mieć jeszcze jeden taki pędzel, który przyda się, gdy używam zarówno jasnych jak i ciemnych cieni w jednym makijażu.
10. Kosmetyki rosyjskie - zapomniałam o nich na zdjęciu, ale chciałabym je wypróbować. Przede wszystkim interesują mnie produkty do włosów. Chciałabym wypróbować m.in. szampon na cedrowym propolisie, odżywkę z efektem laminowania, mydła: Aleppo, Detox, czarne, coś z Baikal a także interesują mnie kosmetyki Planeta Organica i Babuszki Agafii.

Dajcie znać, czy miałyście pokazane przeze mnie kosmetyki, co o nich sądzicie i czy warto je kupić. Napiszcie też, jak wyglądają Wasze wishlisty kosmetyczne.

niedziela, 15 lutego 2015

Zimowa, wyjazdowa kosmetyczka Optymistycznej


Kiedy czytacie ten post ja pewnie jestem już na zimowym wypoczynku. Postanowiłam trochę odpocząć i wyjechałam na kilka dni. Pokażę Wam, jakie kosmetyki kolorowe zabrałam ze sobą. Nie jest tego strasznie dużo, po prostu kosmetyki, które używam codziennie. Opublikowałam już dwa takie posty ale latem [tutaj2013r.] i [tutaj 2014r.]. Tym razem czas na zawartość zimowej kosmetyczki. Nie przedłużając, zapraszam dalej!


TWARZ

Podkład, który testuję obecnie to CC 123 PERFECT Z BOURJOIS nr 31. Ma zaskakującą, pudrową konsystencję i dobrze przypudrowany trzyma się kilka godzin na twarzy, podobnie jak inne podkłady z Bourjois.

Do utrwalenia makijażu używam TRANSPARENTNEGO PUDRU Z MANHATTANU. Nie tworzy efektu ciasta na twarzy, wygląda bardzo naturalnie i ładnie utrzymuje w ryzach makijaż.

KAMUFLAŻ Z CATRICE to mój ulubieniec wśród innych korektorów. Świetnie kryje, długo się utrzymuje i jest bardzo wydajny.

Na policzkach obowiązkowo ląduje róż - tym razem wybrałam RÓŻ Z KRYOLANU GLOSSY ROSEWOOD. Ma bardzo ładny kolor, jest matowy i świetnie wygląda na policzkach.

Do wypełnienia brwi używam znany już wszystkim COLOR TATTOO Z MAYBELLINE PERMANENT TAUPE. Utrzymuje się przez cały dzień i dobrze trzyma włoski w ryzach.




 
OCZY

Moja baza z Hean się skończyła, dlatego kupiłam BAZĘ POD CIENIE Z LUMENE. Cienie dobrze się na niej utrzymują, choć zaryzykuję stwierdzenie, że baza z Hean sprawdzała się u mnie trochę lepiej.

Nieodłącznym elementem makijażu oka są cienie. Paleta, którą używam praktycznie codziennie to PALETA Z INGLOTA z naturalnymi kolorami brązowo-beżowymi. Więcej o tej paletce pisałam [tutaj].

Moim ulubieńcem do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka a czasem także całej powieki jest CIEŃ INFALLIBLE 002 HOURGLASS BEIGE. Pięknie wygląda, mieni się i dodaje blasku spojrzeniu.

Zabieram także mój ulubiony eyeliner SUPER LINER ULTRA PRECISION Z L'OREAL. Jako jedyny utrzymuje się na moich powiekach cały dzień, nie odbija się i nie blaknie.

Tusz do rzęs, który teraz używam to GROWING LASHES Z WIBO. Ładnie rozdziela rzęsy i je wydłuża.

 
USTA

Moją ulubioną pomadką do ust jest POMADKA VELVET MATTE Z GOLDEN ROSE NR 02. Ma ładny, bardzo naturalny kolor - idealny na dzień. Długo się utrzymuje i mogę ją używać nawet gdy mam suche usta, bo zakrywa skórki i nie podkreśla ich.

Do podkreślenia konturu ust używam KONTURÓWKI DREAM LIPS Z GOLDEN ROSE NR . w podobnym kolorze do pomadki. Dzięki zastosowaniu kredki pomadka dłużej się utrzymuje.

Drugą pomadką, którą zabieram jest POMADKA PLUMFUL Z MAC. Ma przepiękny kolor, który na moich ustach wygląda dosyć ciemno, ale bardzo mi się podoba ten efekt. Nie wysusza ust i trzyma się trochę krócej niż ta z Golden Rose, ale jest za to bardziej kremowa, ponieważ ma inne wykończenie.



 3 MUST HAVE DO PIELĘGNACJI

I jeszcze jeśli chodzi o moje must have, to pokażę Wam trzy kosmetyki do pielęgnacji. Oczywiście zabieram też szampon, żel pod prysznic i tym podobne rzeczy, ale na zdjęciu poniżej mam trzy kosmetyki, o których nie mogę zapomnieć: balsam do ust Tisane, krem do rąk Dove, krem do twarzy Iwostin.


Mało? Dużo? Oceńcie sami. Według mnie to optymalna ilość. Nie zabieram zbędnych paletek cieni, pomadek i tym podobnych. Każdy z tych kosmetyków na pewno użyję, więc nie będę na darmo nosić niepotrzebnych rzeczy.



Znacie te kosmetyki? Co Wy zabrałybyście na kilkudniowy wyjazd?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Africa Alterra Anida antyperspirant aplikacja Astor Avon Babydream Balea balsam balsam do ciała Batiste baza BB BeBeauty Bell Biały Jeleń Biedronka Bielenda BingoSpa Biochemia Urody Bioderma Biovax Blot Powder Body Resort Bourjois bronzer Butterfly Calvin Klein Carlo di Roma Carmex Catrice ChapStick chusteczki nawilżane ciekawe posty Cien cienie cień sypki Cleanic Clinique cocolita.pl codzienność Color Tattoo Dada Delia demakijaż denko Dermedic DIY Douglas.pl Dove EcoTools efoxcity.net Essence essie Eveline eyeliner ezebra.pl F&F filmy filtr Flormar Floslek Fluffy Towels fluid for men fotografie Garnier Gloria Golden Rose Got2b gradient Green Pharmacy H&M Hakuro Hean Hebe Home&You Inglot Ingrid inspiracje Isana jajko ebelin Joanna Joko Kallos kamuflaż Kobo kolagen Kolastyna konkurs konturówka korektor kosmetyczka kosmetyki kredka do ust krem krem do opalania krem do rąk krem do twarzy krem ochronny krem pod oczy książka książki kulturalnie kuracja do włosów kuracja parafinowa L'Biotica L'Oreal lakiery lato lemax Lenka Life lifestyle liner Lirene liście manuka Loton Lovely MAC maczek Mades Cosmetics Maestro makeup makijaż Manhattan Marion Mariza maseczka maska maska błotna masło do ciała masło Shea Max Factor Maybelline maść z witaminą A MBox Mexx mgiełka miniaturki miniatury Miss Sporty Misslyn mix zdjęć motywacja MUA muzyka mydełko MySecret nauka niezbędnik Nike Nivea NYC odkrycia odżywka Oeparol Olay olej arganowy olej do włosów opalanie OPI optymizm organizacja organizer Oriflame Original Source Paese paleta Palmolive Pantene paznokcie peeling perfumy pianka pianka do golenia piasek pielęgnacja PlanetSpa pocztówki podkład pomadka promocja przegląd miesiąca przesyłki próbki puder puder bambusowy pędzle płyn micelarny recenzje Reserved Retimax Rexona Rimmel Rossmann rozcieńczalnik rzęsy róż Sense&Body Sensual serum serum do rzęs Seyo Shinybox sierpień z Optymistyczną Sleek Soraya studia suchy szampon Sun Ozon Sunbrella Super-Pharm swatche Synergen szampon szczoteczka do twarzy szminka sól do kąpieli tag TangleTeezer The Body Shop tonik torebka Tołpa tusz ubrania Ultra Doux ulubieńcy Uriage Veet Vichy W7 wakacje Wibo wieczorna pielęgnacja wishlista woda brzozowa woda termalna woski Yankee Candle wygrana włosy youtube Yves Rocher zakupy zdjęcia Ziaja zmywacz znak.com.pl świeczka święta żel żel do golenia