Strony

czwartek, 21 maja 2015

Totalne dno, czyli projekt denko luty-kwiecień

Nadszedł czas na projekt denko, czyli kosmetyki, które zużyłam w ciągu ostatnich trzech miesięcy z krótkimi recenzjami. Tym razem oprócz kosmetyków pielęgnacyjnych pojawi się też kolorówka. Dowiecie się, czy dany kosmetyk mi się sprawdził i jakie jest moje zdanie o nim. Zapraszam do czytania!



IDEAL SOFT ŻEL-KREM OCZYSZCZAJĄCY L'OREAL - łagodny, kremowy żel do mycia twarzy. Nie podrażniał, był delikatny, skóra po jego użyciu była świeża, nie wysuszał. Używałam go rano, wieczorem stosuję OCM. Pełną recenzję tego kosmetyku przeczytacie [tutaj]. Myślę, że kiedyś do niego wrócę.

PŁYN MICELARNY 3w1 SKÓRA WRAŻLIWA GARNIER - mój ulubieniec wśród płynów micelarnych. Nie podrażnia, nie szczypie mnie w oczy, dobrze zmywa makijaż. Ma dużą pojemność, jest bardzo wydajny i nie kosztuje dużo. Pełna recenzja tego kosmetyku [tutaj]. Na pewno kupię ponownie.



ŻEL POD PRYSZNIC RETROPICAL YVES ROCHER -  lubię te żele pod prysznic, zwłaszcza na wyjazdy, buteleczka nie jest duża, jest płaska, zmieści się do kosmetyczki. Żel miał ładny, wakacyjny zapach, nie podrażniał, choć przyczepiłabym się do zamykania - mając suche dłonie trudno go otworzyć, a co dopiero mokrymi, pod prysznicem. Nie pieni się jakoś mocno, chyba, że wylejemy go na gąbkę. Jednak to przyzwoity żel i myślę, że skuszę się na inną wersję zapachową.

KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC CREME SOFT TOUCH BEBEAUTY - czyli żel pod prysznic z Biedronki. W porównaniu z żelem z YR to już zupełnie inna bajka. Ten jest bardzo kremowy, wystarczy odrobina, dobrze się pieni. Żel jest wydajny, ładnie pachnie i nie wysusza. Wspominałam Wam już kiedyś o tym produkcie, miałam też inne wersje zapachowe i naprawdę je lubię. Na pewno kupię ponownie.



KREM PRZYWRACAJĄCY NAWILŻENIE PURRITIN IWOSTIN - kolejny ulubieniec. Pomógł mi w walce z suchymi skórkami, ładnie nawilżał twarz, a jednocześnie był lekki i twarz się nie lepiła czy kleiła jak to bywa z niektórymi kremami. Używałam go głównie na noc, ale pod makijaż też się nadawał. Pełna recenzja kosmetyku [tutaj]. Na pewno kupię ponownie.

KREM OCHRONNY SUNBRELLA SPF 50+ CERA TŁUSTA I MIESZANA DERMEDIC - dobry krem ochronny, świetnie się sprawdził latem, ale i nie tylko, chronił moją twarz, zdarzyło mi się też posmarować nim ramiona i słońce nie poparzyło mojej wrażliwej skóry. Pełna recenzja kosmetyku [tutaj]. Być może kupię ponownie.



POMADKA W PISAKU PERFECT STAY NR 301 WARM SAND ASTOR - dosyć trwały pisak do ust. Można go kupić za grosze w drogerii ezebra.pl Wyrzucam ten pisak, ponieważ go nie używam. Sama koncepcja ciekawa, jednak kolor zupełnie nie dla mnie. Pełna recenzja kosmetyku [tutaj]. Nie kupię ponownie.

BAZA POD CIENIE STAY ON HEAN - świetna baza, która jest moim ulubieńcem. Miałąm już droższe bazy i póki co, ta wygrywa. Jest bardzo wydajna - używałam tej bazy ponad półtora roku, codziennie. Cienie na tej bazie utrzymują się kilka godzin (ok. 9h a nawet dłużej), nie rolują się, nie blakną. Pełna recenzja kosmetyku [tutaj]. Na pewno kupię ponownie.

PODKŁAD LASTING LINISH 25H COMFORT SERUM 100 IVORY RIMMEL - jestem bardzo zaskoczona, że ten podkład tak dobrze się u mnie sprawdził. Ładnie wyrównywał koloryt, wyglądał naturalnie, zakrywał niedoskonałości, nie tworzył maski, wykończenie nie było płaskie i matowe, twarz wyglądała świeżo. Nie wysuszał i nie podkreślał suchych skórek na mojej twarzy. Oczywiście po kilku godzinach w strefie T zaczynałam się lekko świecić, jednak na mojej kapryśnej twarzy to i tak dobry wynik. Na pewno do niego wrócę i kupię go ponownie, jak tylko przetestuję te podkłady, które mam na liście zakupów.



WODA PERFUMOWANA MAGNETIC MEXX - to już kolejna buteleczka tego zapachu, dostałam je od chłopaka dwukrotnie i nadal podoba mi się ten zapach. Nuta głowy to czerwone jabłko, różowy pieprz, arbuz, nuta serca - piwonia, kwiat lotosu, liście fiołka. Nuta bazy to piżmo, drzewo sandałowe - zapachy, które bardzo lubię w perfumach/wodach toaletowych. Nie wiem, czy kupię ponownie, ponieważ teraz używam innych perfum.

PEELING ANTYCELLULITOWY Z IMBIREM NATURIA JOANNA - uwielbiam te maluszki, o czym już pewnie wiecie. Nie są to mocne zdzieraki, jednak radzą sobie ze zdzieraniem martwego naskórka. Ich główną zaletą jest zapach. Pełna recenzja peelingów z tej serii [tutaj]. Na pewno kupię ponownie, ale może wybiorę inną wersję zapachową.

ODŻYWKA DO WŁOSÓW ULTRA DOUX OLEJEK AWOKADO I MASŁO KARITE GARNIER - dzięki tej odżywce moje włosy były miękkie, gładkie i przyjemne w dotyku - lekko śliskie i lejące. Po tylu pozytywnych recenzjach spodziewałam się efektu wow, myślałam, że będą bardziej błyszczące. Mimo wszystko, to dobry produkt i gdy moje włosy potrzebowały nawilżania sięgałam często po właśnie tę odżywkę. Nie wiem, czy kupię ponownie, ponieważ w zapasach mam dużo innych odżywek i masek do włosów.



OLIWKOWA MASKA REGENERUJĄCA Z KWASEM HIALURONOWYM LIŚCIE ZIELONEJ OLIWKI ZIAJA - pisałam o niej w kwietniowych ulubieńcach, jestem z niej naprawdę zadowolona. Moja twarz po jej użyciu jest gładka, miękka i nawilżona. Jedna saszetka wystarcza mi na 3-4 użycia. Nakładam ją na 10-15 minut, a następnie zmywam letnią wodą. Na pewno kupię ponownie.

PRÓBKA KREMU DO RAK Z PROTEINAMI JEDWABIU ZIAJA - mam też pełnowymiarowe opakowanie tego kremu. Bardzo ładnie pachnie, dobrze nawilża, choć nie jest to działanie długotrwałe. Noszę ten krem w torebce, używam kilka razy w ciągu dnia. Nie wiem, czy kupię ponownie, ponieważ znalazłam lepszy krem do rąk.

PRÓBKA BALSAM POD PRYSZNIC NIVEA - ma ładny zapach, jednak uważam, że to zbędny produkt. Wolę po kąpieli/prysznicu użyć olejku lub zwykłego balsamu. Po użyciu tego produktu mam wrażenie, że efekt nawilżenia jest krótkotrwały. Nie kupię ponownie.


To już wszystkie produkty, które zużyłam w ostatnim czasie. Jak pewnie zauważyliście, z wielu produktów jestem zadowolona i kupię je ponownie. Cieszę się, że coraz rzadziej trafiam na buble, dzięki czemu nie wyrzucam pieniędzy w błoto.


Napiszcie, czy miałyście któryś z wyżej pokazanych kosmetyków i co sądzicie na ich temat.

poniedziałek, 18 maja 2015

Gładkie stopy | Peeling Bania Agafii

 Wielkimi krokami nadchodzi lato i czas, kiedy zakładamy sandałki, klapki i inne przewiewne buty, dlatego ważne jest, aby dobrze zadbać o swoje stopy. Robiąc zamówienie na stronie z rosyjskimi kosmetykami, dorzuciłam brązową saszetkę z peelingiem do stóp Bania Agafii.


Opakowanie zawiera 100 ml produktu i kosztuje ok. 5-6zł. Saszetka jest zakręcana i  łatwo z niej wycisnąć odpowiednią ilość peelingu. Peeling jest bez SLS i parabenów.

Skład prezentuje się następująco:
Aqua, Glycerin, Stearic Acid, Capric/ Caprilyc Trigliceride, Cetearyl Alcohol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Polyethylene, Coco-Glucoside, Sodium Hydroxide, Beeswax (pszczeli wosk), Xanthan Gum, Plantago Major Leaf Extract (babka zwyczajna), Organic Salvia Officinalis Leaf Water (organiczny ekstrakt szałwii), Salix Alba (Willow) Bark Powder (kora białej wierzby), Parfum, Citric Acid, Benzyl Аlcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Poniżej możecie zobaczyć obietnice producenta. To między innymi zmiękczanie skóry, wspomaganie procesów regeneracyjnych skóry, złuszczanie zgrubiałej skóry, odżywienie i nawilżenie.

Składniki aktywne:
- liście babki zwyczajnej – mają działanie aseptyczne i gojące
- wosk pszczeli – ma działanie ochronne przed wysuszeniem, zmiękczające skórę
- mielona kora wierzby białej – ma działanie oczyszczające zrogowaciały naskórek, a także głęboko odżywcze i nawilżające
- ekstrakt organiczny szałwii – ma działanie tonizujące skórę.


Peeling ma specyficzny zapach, który przypadł mi do gustu, trochę leśny, wyczuwam zapach sosny. Peeling składa się z drobinek oraz igiełek, które przyjemnie masują nasze stopy. Producent zaleca stosowanie peelingu na suche stopy, a dopiero potem zmycie go ciepłą wodą.

Moje stopy po zastosowaniu tego peelingu są gładkie i mięciutkie. Dla mnie nie jest to słaby produkt, a dosyć mocny zdzierak (o ile zastosujemy go na sucho). Po jego użyciu miałam wrażenie, że nie tylko oczyścił i wygładził skórę, ale także ją nawilżył.
Lubiłam wzmacniać efekt, stosując po peelingu krem z mocznikiem i zawijając stopy w ręcznik lub zakładając ciepłe skarpety. Stopy po takim zabiegu były niesamowicie miękkie - jak 'nowe' :).


Uważam, że to godny polecenia produkt. Słyszałam opinie, że jest dosyć delikatny, jednak na moich stopach sprawdził się bardzo dobrze. Myślę, że kupię kolejne opakowanie jak tylko zużyję tę saszetkę. Warto dorzucić ten produkt do koszyka, robiąc większe zamówienie na stronie z rosyjskimi kosmetykami.


Jak Wy dbacie o swoje stopy? Używacie peelingów?

środa, 13 maja 2015

Przesuszona okolica pod oczami? Wypróbuj kolagenową maseczkę pod oczy | Płatki pod oczy Purederm

Już jakiś czas temu kupiłam kolagenową maseczkę pod oczy z Purederm. Byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi i czy była warta zakupu. W zimowych miesiącach moja skóra pod oczami była dosyć przesuszona, dlatego postanowiłam otworzyć opakowanie i wypróbować tę maseczkę.


Opakowanie zawiera 30 płatków, czyli maseczka jest przeznaczona na 15 użyć. Koszt takiej saszetki waha się w granicach 6-10zł. Ja swoją kupiłam w Biedronce, ale dostępna jest także w Hebe.


Jak pisze producent kolagenowa maseczka pod oczy w postaci perfekcyjnie wyciętych płatków to intensywnie nawilżający zabieg na okolice oczu. Wyjątkowe połączenie składników: kolagenu, witaminy E oraz ekstraktu z zielonej herbaty pomagają przywrócić odpowiednie nawilżenie i elastyczność wrażliwej skóry. Kolagenowe płatki spowalniają procesy starzenia, a także redukują ich widoczne oznaki w postaci zmarszczek, zwiotczeń, obrzęków i cieni pod oczami.



Płatki są łatwe w użyciu. Są bardzo mocno nasączone, dzięki czemu lepiej przyklejają się do skóry. Płatki nie odrywają się, nie spadają. Ja trzymam je na skórze ok. 15-20 minut, następnie zdejmuję płatek i wmasowuję pozostałą mokrą warstwę w skórę. Opakowanie jest zamykane tak jak woreczki strunowe, chroni to nasze płatki przed wysuszeniem. Może być kłopot z wydobyciem tylko dwóch płatków, ponieważ w opakowaniu przez to że są mocno nasączone sklejają się, jednak ja sobie jakoś z tym radzę, nie jest to dla mnie dużym problemem.

Płatki świetnie nawilżają okolice pod oczami, odświeżają, lubię je zastosować po ciężkiej nocy, gdy spałam bardzo krótko, skóra wydaje się być wypoczęta i wygładzona. Producent uważa, że redukują zmarszczki, niestety tego nie wiem, nie mam na szczęście jeszcze zmarszczek pod oczami. Cienie natomiast lekko niweluje, okolica pod oczami jest rozjaśniona. Mowa jednak tu o cieniach chwilowych, takich ze zmęczenia, nie sądzę, żeby usunęły np. cienie dziedziczne.

Podsumowując, to dobre płatki, które nawilżają okolice pod oczami. Myślę, że mogę Wam je polecić, jak mi się skończą to kupię je ponownie.


Używacie takich płatków pod oczy? Czy stosujecie tylko kremy pod oczy?

piątek, 8 maja 2015

Przegląd miesiąca (kwiecień)

Niedawno pokazywałam Wam ulubieńców kosmetycznych kwietnia. Tym razem zapraszam na przegląd miesiąca. Jest to post poświęcony książkom, filmom, muzyce, ciekawym wydarzeniom, zakupom. Być może coś Was zainspiruje, zaciekawi. Zapraszam do czytania!

1. Przeczytane książki
Książką jaką przeczytałam w tym miesiącu jest "Zanim się pojawiłeś" (Jojo Moyes). Od razu powiem, że gorąco Wam ją polecam. Opowiada ona o losach dziewczyny i mężczyzny, którym się opiekuje. Will jest po wypadku samochodowym, nie ma chęci do życia. Lou stara się to zmienić i sprawić, aby nie myślał już o samobójstwie. Ta książka jest niesamowita, bardzo wciągająca i zaskakująca. Siedziałam do późna w nocy byle tylko dowiedzieć się jakie będzie zakończenie, śmiałam się i płakałam na zmianę. Ta opowieść tak mnie wbiła w fotel, jak dawno żadna książka. Nie mogłam po niej zasnąć, rozmyślałam przez następne kilka dni. Sięgając po nią spodziewałam się lekkiej i przyjemnej lektury. Okazała się trudną, psychologiczną powieścią, która 'gra' na emocjach.  Z pewnością sięgnę po inne powieści autorki, aby przekonać się, czy są równie dobre.


2. Najczęściej słuchane piosenki
W kwietniu zakochałam się w piosence "Wszystko jedno" Video, której szczerze wcześniej nie znosiłam. Nie wiem dlaczego, ale w końcu mi się spodobała i to na tyle, żeby słuchać ją non stop. Piosenka, która od razu wpadła mi w ucho, jest bardzo rytmiczna i energetyczna to "Shut up and dance" Walk the moon. Kolejną piosenką jest "Are you with me" Lost Frequencies, która kojarzy mi się z latem i myślę, że w tym roku to ona będzie moim hitem.





3. Wydarzenie
Będą to oczywiście święta wielkanocne. Kilka dni w gronie rodzinnym, z pysznościami na stole, rozmowami i z odpoczynkiem. Choć oczywiście było też trochę pracy i przygotowań do świąt. Jednak czas spędzony w domu rodzinnym, to coś czego było mi trzeba.



Druga połowa kwietnia sprzyjała spacerom i wycieczkom rowerowym. Pogoda była ładna, dlatego spędzaliśmy czas na świeżym powietrzu. Mam nadzieję, że maj będzie jeszcze cieplejszy!


4. Jedzenie
Jeśli mowa o świętach to miałam trochę więcej czasu na to, żeby coś upiec. Padło na pierniczki i babeczki: tiramisu i marchewkowe.








5. Zakup miesiąca
Tym razem będzie to zakup kosmetyczny, a mianowicie pędzel z Sephory nr 45. Upolowałam go na promocji. Pędzelek przeznaczony jest do pudru mineralnego, ale jest wielofunkcyjny i można używać go zarówno do podkładu, jak i różu czy bronzera.


Kwiecień to czas, kiedy trwały promocje nie tylko w Sephorze, ale także w Rossmannie i Naturze.
Zrobiłam 'małe' zakupy, które pokazywałam Wam [tutaj]. Kupiłam jeszcze kilka rzeczy, ale pokażę je w majowych zakupach. Najbardziej jestem zadowolona z cienia z My Secret - taki mały niepozorny a ma świetną pigmentację i kolor!


I to już wszystko na dziś. Nie poleciłam Wam żadnego filmu, bo nie obejrzałam nic ciekawego, co mogłoby się tu znaleźć. W kwietniu miałam dużo nauki, przede mną jeszcze trzy kolokwia i myślę, że będzie troszkę spokoju przez kolejne trzy tygodnie. Postaram się nadrobić zaległości filmowe, książkowe oraz na Waszych blogach. 
Napiszcie, jak wyglądał Wasz miesiąc pod względem kulturalnym, co fajnego polecacie, co Was zainspirowało.

wtorek, 5 maja 2015

Ulubieńcy kwietnia

 Kwiecień już za nami, dlatego pora na ulubieńców miesiąca. Muszę troszkę nadrobić zaległości, bo zazwyczaj post z ulubieńcami pojawiał się o wiele wcześniej. Jednak na uczelni mam teraz mały sajgon - przełom kwietnia i maja to sezon kolokwiów. Dzisiaj pokażę Wam pięć produktów, trzy z kolorówki i dwa pielęgnacyjne, które w kwietniu mnie urzekły i z przyjemnością ich używałam.



Zacznę od podkładu, o którym totalnie zmieniłam zdanie. Pisałam o nim [tutaj]. Jest ot słynny Colorstay marki Revlon. Mój kolor to 150 Buff. Moja cera przeszła metamorfozę, jest o wiele bardziej nawilżona i gładka i teraz ten podkład wygląda na niej naprawdę dobrze. Chyba się od niego uzależniłam ;). a ponieważ jest to dosyć ciężki podkład, póki co staram się go używać ok. 3 razy w tygodniu, żeby za bardzo nie obciążyć cery. Jednak sam w sobie wygląda bardzo dobrze na twarzy, oczywiście nie nakładam go dużo, twarz nie jest ziemista, a koloryt jest wyrównany.



Kolejnym produktem będzie kosmetyk, do którego długo wdychałam. Chciałam wreszcie mieć idealny rozświetlacz. Długo się zastanawiałam, aż w końcu mój chłopak zadecydował za mnie i dostałam ten produkt od niego w prezencie. Jest cudowny! Oczywiście mowa tu o rozświetlaczu Soft&Gentle z Mac. Wystarczy odrobina, aby twarz nabrała blasku. Utrzymuje się cały dzień, jest bardzo wydajny. Można go także używać na powieki, co też często robię. Naprawdę godny polecenia produkt!



Na ustach w tym miesiącu bardzo często lądowała pomadka She Stylezone nr 117, którą zakupiłam w Czeskim DM'ie. Na spierzchniętych ustach nie wyglądała korzystnie, dlatego nie byłam zadowolona z jej zakupu. Jednak, gdy moje usta zostały zregenerowane przez produkt, o którym będzie mowa poniżej, przypomniałam sobie o tej pomadce. Nałożyłam ją na usta i byłam w niezłym szoku. Wyglądała świetnie, bardzo przyjemnie się rozprowadzała, sunęła niczym masełko (podobna do Eliksirów z Wibo) i utrzymywała się na tyle długo, że wreszcie byłam z niej zadowolona. Na moich ustach jest dosyć widoczna i przyciąga wzrok innych. To troszkę taki róż 'barbie', ale osobiście bardzo mi się podoba.



Produkt, który wyleczył moje usta i o którym wspominałam wyżej to pomadka z rumiankiem BIO Alterra. Jestem niesamowicie zaskoczona i zadowolona. Świetnie nawilża moje usta, które są bardzo rpoblematyczne i często były suche i spierzchnięte. Dzięki niej, nie mam problemów z suchymi skórkami, mogę używać każdej pomadki bez obaw, że będzie wyglądała nieestetycznie. Pełną recenzję pomadki przeczytacie [tutaj].



Drugą pielęgnacyjną rzeczą będzie oliwkowa maseczka regenerująca z kwasem hialuronowym z serii Liście zielonej oliwki z Ziaji. Jestem pozytywnie zaskoczona tą serią. Maseczka pięknie pachnie a twarz po jej użyciu jest gładka, miękka i nawilżona. Maseczkę można zostawić na twarzy i już jej nie zmywać, ewentualnie zebrać nadmiar wacikiem. Taka saszetka wystarcza mi na trzy użycia. Już zrobiłam zapas, szkoda, że nie jest sprzedawana w większych opakowaniach.



Jestem bardzo zadowolona z każdego z tych produktów i serdecznie Wam je polecam. U mnie się sprawdziły, choć jak było w przypadku podkładu - nie od razu była to miłość od pierwszego wejrzenia.


Napiszcie, czy używałyście któryś z tych kosmetyków i co o nich sądzicie. Jakie produkty są Waszymi ulubieńcami? I jak tam Wasze zakupy podczas promocji w Rossmannie?

piątek, 1 maja 2015

Ekspresowe odświeżenie twarzy? | Ekspresowa, odświeżająca maska do twarzy Bania Agafii


Bardzo chciałam wypróbować rosyjskie kosmetyki, ponieważ wiele osób jest z nich zadowolonych. Swoją przygodę zaczęłam od maseczek do twarzy, które znajdują się w ciekawych opakowaniach. Podoba mi się taka saszetka - jest zakręcana, możemy używać jej wielokrotnie, zawartość po otwarciu nie zaschnie tak jak się może zdarzyć przy typowych maseczkach w małych saszetkach.


Maska, o której dziś mowa to ekspresowa, odświeżająca maska do twarzy, Bania Agafii. Maska znajduje się w saszetce 100. mililitrowej i kosztuje ok. 5-6zł. Ja zamówiłam ją na stronie: mazidelka.pl
Maska ma za zadanie nawilżać, tonizować i regenerować zmęczoną skórę. Zawiera takie składniki jak: ekstrakty organiczne wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego, w których zawarte są kwasy organiczne i flawonoidy, a te z kolei sprawiają, że maska ma działanie antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i przeciwstarzeniowe.


Maseczka ma lekko miętowy kolor, po rozprowadzeniu na twarzy jest prawie niewidoczna. Dobrze się ją aplikuje, jest wygodna w użyciu. Ja nakładałam ją na ok. 10 minut, a następnie zmywałam letnią wodą.


Maska przede wszystkim niesamowicie chłodzi - jest naprawdę odświeżająca, ma dosyć mocny, mentolowy zapach, więc nie każdemu może przypaść do gustu. Przypomina mi trochę maskę błotną z BingoSpa (tylko po niej aż łzawiły mi oczy). Jednak uważam, że latem, czy np. po imprezie warto ją nałożyć na twarz - odświeżenie mamy natychmiastowe. Maska lekko wygładza, nie podrażniła mojej cery, ale też nie zauważyłam poprawy jej kondycji. Bardziej skłaniałabym się ku opinii, że jest to maska typowo odświeżająca i pobudzająca.


Uważam, że ta maska jest godna uwagi. Twarz dzięki niej jest świeża, pobudzona. Niebawem pojawi się recenzja kolejnego produktu Bania Agafii, tym razem bardziej kontrowersyjnej maseczki ze względu na pewien składnik.


Miałyście ten produkt? A może polecacie inne maski Bania Agafii? Lubicie rosyjskie kosmetyki?

wtorek, 28 kwietnia 2015

Zakupy: kwiecień (cz.II)

W poprzednim poście pokazywałam Wam pierwszą część zakupów kosmetycznych. Postanowiłam od razu pokazać Wam, co jeszcze kupiłam, tym razem będzie przeważała kolorówka, ale kilka kosmetyków do pielęgnacji też wpadło w moje ręce. Będą to zakupy głównie z drogerii Natura. Odwiedziłam także Sephorę i Golden Rose.


Zacznę od zakupów w Naturze. Skorzystałam z promocji -40% i kupiłam kilka kosmetyków, które od dawna miałam na liście. Wreszcie upolowałam cień z MySecret nr 505, o którym dosyć głośno w sieci. Dużo osób chwali te cienie, ich pigmentację i kolory. Ten odcień nadaje się do wyrównania kolorytu powieki, jako cień bazowy.


Kolejny cień do powiek to cień z Kobo. Bardzo spodobał mi się ten kolor, dlatego wpadł do koszyka.


Z Kobo kupiłam także upragnioną pomadkę Dusky Rose. Bardzo chciałam ją mieć, wiele dziewczyn porównuje ją z Plumful z Maca, którą także posiadam - chciałam się przekonać, czy rzeczywiście są do siebie podobne.


Trzy kolejne kosmetyki to także produkty do ust. Pierwsza to czerwona kredka z Emily z Golden Rose - piękny, intensywny kolor, druga to kredka z Essence. Kredki z GR uwielbiam, mam ich mnóstwo, natomiast z Essence mam jeszcze jedną kredkę, którą namiętnie używam, bo jest świetna! Nie jest tępa i sucha, dobrze się rozprowadza i długo się utrzymuje na ustach, dlatego skusiłam się na kolejną. Z Catrice natomiast kupiłam słynny już błyszczyk Beautifying Lip Smoother w odcieniu 020 Apricot Cream. Jestem bardzo ciekawa efektu, jaki daje.


Na stoisku Golden Rose kupiłam także odżywkę do paznokci Black Diamond. Pytałam o nią już kilka razy i ciągle była wykupiona, dlatego cieszę się, że wreszcie ją mam. Mam nadzieję, że pomoże mi w pielęgnacji moich rozdwojonych paznokci. Odżywka kosztowała 12,90zł.


W Sephorze obowiązywała promocja -40% 'Wymień stare na nowe' na produkty do makijażu. Wystarczyło oddać stary kosmetyk dowolnej marki i otrzymywałyśmy zniżkę na dowolny produkt do makijażu marki Sephora.


Dużo dobrego słyszałam o pędzlu do pudru mineralnego nr 45 (a po zachwytach Basi callmeblondieee musiałam go mieć :)). Pędzel w regularnej cenie kosztuje 69,99zł, więc myślę, że warto było się skusić na niego podczas tej promocji. Jest to pędzel uniwersalny i sprawdzi się nie tylko do pudru, ale także podkładu, różu czy bronzera.


Za sprawą Basi w Sephorze kupiłam także temperówkę, bo moja nie działa już zbyt dobrze i niszczy kredki, zamiast je dobrze zatemperować. Mam nadzieję, że ta poradzi sobie i będę z niej zadowolona. Koszt to 15zł. Dostałam także próbki, m.in. maseczkę do twarzy, której jestem ciekawa.


Z rzeczy pielęgnacyjnych kupiłam krem do rąk Isana Med, zachwalany przez wiele osób. W Naturze otrzymałam bon na 5 zł do wykorzystania na cokolwiek (taki bon można było otrzymać przy zakupach za 50zł). Niewiele, ale zawsze coś - dzięki niemu zamiast 10zł za peeling z serii Liście zielonej oliwki z Ziaji, zapłaciłam połowę ceny. Kupiłam jeszcze trzy maski do twarzy, dwie regenerujące z serii liście zielonej oliwki i jedną nawilżającą.


Tak prezentują się moje zakupy. Jak widzicie, nie skorzystałam ze zniżek w Rossmannie, ponieważ stwierdziłam, że podkładów, różów i pudrów mam wystarczającą ilość. Pewnie wybiorę się wtedy, gdy będzie promocja na tusze do rzęs i lakiery do paznokci.

Jeśli jeszcze nie widziałyście pierwszej części, to odsyłam Was do poprzedniego postu. Obiecuję, że następne posty będą już bardziej treściwe: recenzje, ulubieńcy itp. Ostatnio trochę rzadziej pojawiam się na blogu, ponieważ mam masę nauki - kolokwia, zaliczenia. Po weekendzie majowym będę pojawiać się częściej w blogosferze.


Miałyście któryś z tych kosmetyków? Co o nich sądzicie? I co kupiłyście podczas ostatnich promocji w drogeriach?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Africa Alterra Anida antyperspirant aplikacja Astor Avon Babydream Balea balsam balsam do ciała Batiste baza BB BeBeauty Bell Biały Jeleń Biedronka Bielenda BingoSpa Biochemia Urody Bioderma Biovax Blot Powder Body Resort Bourjois bronzer Butterfly Calvin Klein Carlo di Roma Carmex Catrice ChapStick chusteczki nawilżane ciekawe posty Cien cienie cień sypki Cleanic Clinique cocolita.pl codzienność Color Tattoo Dada Delia demakijaż denko Dermedic DIY Douglas.pl Dove EcoTools efoxcity.net Essence essie Eveline eyeliner ezebra.pl F&F filmy filtr Flormar Floslek Fluffy Towels fluid for men fotografie Garnier Gloria Golden Rose Got2b gradient Green Pharmacy H&M Hakuro Hean Hebe Home&You Inglot Ingrid inspiracje Isana jajko ebelin Joanna Joko Kallos kamuflaż Kobo kolagen Kolastyna konkurs konturówka korektor kosmetyczka kosmetyki kredka do ust krem krem do opalania krem do rąk krem do twarzy krem ochronny krem pod oczy książka książki kulturalnie kuracja do włosów kuracja parafinowa L'Biotica L'Oreal lakiery lato lemax Lenka Life lifestyle liner Lirene liście manuka Loton Lovely MAC maczek Mades Cosmetics Maestro makeup makijaż Manhattan Marion Mariza maseczka maska maska błotna masło do ciała masło Shea Max Factor Maybelline maść z witaminą A MBox Mexx mgiełka miniaturki miniatury Miss Sporty Misslyn mix zdjęć motywacja MUA muzyka mydełko MySecret nauka niezbędnik Nike Nivea NYC odkrycia odżywka Oeparol Olay olej arganowy olej do włosów opalanie OPI optymizm organizacja organizer Oriflame Original Source Paese paleta Palmolive Pantene paznokcie peeling perfumy pianka pianka do golenia piasek pielęgnacja PlanetSpa pocztówki podkład pomadka promocja przegląd miesiąca przesyłki próbki puder puder bambusowy pędzle płyn micelarny recenzje Reserved Retimax Rexona Rimmel Rossmann rozcieńczalnik rzęsy róż Sense&Body Sensual serum serum do rzęs Seyo Shinybox sierpień z Optymistyczną Sleek Soraya studia suchy szampon Sun Ozon Sunbrella Super-Pharm swatche Synergen szampon szczoteczka do twarzy szminka sól do kąpieli tag TangleTeezer The Body Shop tonik torebka Tołpa tusz ubrania Ultra Doux ulubieńcy Uriage Veet Vichy W7 wakacje Wibo wieczorna pielęgnacja wishlista woda brzozowa woda termalna woski Yankee Candle wygrana włosy youtube Yves Rocher zakupy zdjęcia Ziaja zmywacz znak.com.pl świeczka święta żel żel do golenia