Strony

sobota, 4 lipca 2015

Ulubieńcy czerwca


 Witajcie moi Kochani! Dziś nadszedł czas na ulubieńców czerwca. Będą to cztery rzeczy, trzy kosmetyki oraz jeden pędzelek. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie, może coś Was zainteresuje. Zapraszam dalej!



Pędzel do pudru mineralnego nr 45 Sephora - ten pędzel to po prostu cudo! Używam go przede wszystkim do zwykłego pudru, ale jest wielofunkcyjny i można nakładać nim także inne produkty na twarz. Jest mięciutki i zbity zarazem, świetnie aplikuje puder. Dzięki temu, że pędzel z pudrem dociskam do twarzy, makijaż utrzymuje się o wiele dłużej.


Konturówka do ust Golden Rose Dream Lips nr 508 - w czerwcu bardzo często malowałam usta właśnie ta konturówką. Gdy chciałam wzmocnić efekt używałam dodatkowo różowo-fuksjowej pomadki, którą pokazywałam Wam w ulubieńcach kwietnia [tutaj]. Kredki do ust z Golden Rose uwielbiam, są trwałe, mają piękne kolory i w dodatku nie kosztują dużo.


Olejek do ciała Power Fruit Evree - bardzo polubiłam ten olejek - świetnie pachnie, dobrze nawilża. Na lato jak znalazł, ponieważ szybko się wchłania, ma nieco inną konsystencję niż typowe ciężkie oleje. Pełną recenzję tego kosmetyku znajdziecie [tutaj].


Lakier Semilac 022 Mint - niedawno zaczęłam swoją przygodę z lakierami hybrydowymi i już jestem zachwycona! Piękne kolory, świetna trwałość. W czerwcu bardzo długo na paznokciach gościł Semilac Mint, czyli przepiękna mięta. Powiem Wam w sekrecie, że już uzależniłam się od hybryd i zrobiłam kolejne zamówienie.


Tak prezentują się moi czerwcowi ulubieńcy. Z każdego z nich jestem bardzo zadowolona i serdecznie Wam polecam. Jeśli tylko macie możliwość, to przyjrzyjcie się im bliżej i kupujcie! :)


Miałyście te produkty? Co sądzicie? I jak wyglądają Wasi ulubieńcy?

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Zakupy: czerwiec

W tym miesiącu Was zaskoczę i pokażę niewiele kosmetyków. Po dużych zakupach w poprzednich miesiącach czas na mniejsze i bardziej rozsądne. Głównie będzie to kolorówka, bo kosmetyków pielęgnacyjnych nie potrzebuję, bo mam ich sporo w zapasach.



Na początku miesiąca przyszła do mnie przesyłka, którą zamówiłam jeszcze w maju na stronie ezebra.pl. Wreszcie zdecydowałam się na lakiery hybrydowe i to był strzał w dziesiątkę. Zdążyłam już je wypróbować, co pewnie widzieliście na instagramie. Wybrałam: Pink Peach Milk 047, Pastel Peach 102, Mint 022, Gold Disco 037. Niebawem dokupię kolejne kolory. Wybrałam lakiery Semilac, ponieważ dużo dobrego o nich słyszałam.


 Kupiłam także top, bazę, aceton i patyczki. Resztę rzeczy miałam, gdyż dawniej robiłam także paznokcie żelowe.



Pod koniec czerwca udałam się do Natury, gdzie akurat trwała promocja -40% na kosmetyki do makijażu i obowiązywała przy zakupie min. 2 rzeczy. Z racji tego, że skończył mi się podkład i zostały mi tylko ciężkie, mocno kryjące, postanowiłam wybrać coś na lato. Skusiłam się na Rimmel Lasting Finish  Nude w kolorze 100 Ivory. Miałam już podkład z Rimmela o tej samej nazwie, ale w buteleczce, który bardzo lubiłam, jednak miał zupełnie inną konsystencję i krycie.

Gdy w maju była promocja na kosmetyki kolorowe bardzo chciałam kupić korektor z Kobo Modeling Illuminator nr 101, o którym słyszałam wiele dobrego. Wtedy nie udało mi się go upolować w drogerii, jednak teraz był dostępny, więc czym prędzej wrzuciłam go do koszyka.


Kupiłam także matowy cień z My Secret nr 512. Po tym, jak kupiłam cień nr 505 i stał się moim ulubieńcem zapragnęłam mieć inne kolory z tej marki. Te cienie są genialne! Świetnie napigmentowane, matowe i długo utrzymujące się na powiekach.


W Biedronce przy okazji spożywczych zakupów do koszyka wpadła intensywnie regenerująca maseczka Biovax L'biotica. Przyda mi się np. na wyjazd.


W czerwcu dostałam także hibiskusowy tonik do twarzy z Sylveco, którego recenzja ukaże się niebawem na blogu. Kosmetyki Sylveco kusiły mnie od dawna i wreszcie mogłam przetestować produkt pielęgnacyjny tejże marki.



I to już wszystkie zakupy, jakie zrobiłam w tym miesiącu. Mam nadzieję, że lipiec będzie jeszcze uboższy i nie będzie obfitował w duże zakupy, ponieważ staram się ograniczyć kupowanie zbędnych mi produktów. Jeśli chodzi o pielęgnację to mam spore zapasy, jednak powoli wszystko zużywam. Myślę, że sporo kosmetyków pojawi się w denku, gdyż torba z pustymi opakowaniami już jest do połowy zapełniona.


A co Wy kupiłyście w czerwcu? A może skusiła Was jakaś ciekawa promocja? I napiszcie, czy miałyście coś z tego, co pokazałam i jak się u Was sprawdziło.

sobota, 27 czerwca 2015

Ogórkowy zestaw pobudzający, czyli makijaż z marką Rimmel |Podkład+tusz Wake Me Up Rimmel


 Zapewne większość z Was wie o akcji marki Rimmel, którą była prowadzona na facebooku. Wystarczyło się zgłosić, a dzięki temu można było otrzymać taki oto zestaw kosmetyków jak na zdjęciu powyżej. Postanowiłam zamieścić recenzję tych produktów na blogu, abyście i Wy dowiedziały się o nich i zobaczyły jak sprawdziły się u mnie.



W skład zestawu wchodził tusz do rzęs oraz podkład. Podkład jest mi bardzo dobrze znany, ponieważ swego czasu lubiłam go i zużyłam chyba 3 buteleczki. Po pewnym czasie go odstawiłam, bo już nie byłam tak bardzo zadowolona - nie wiem czy skóra się do niego przyzwyczaiła, ale szybko się świeciła i nie wyglądało to najlepiej.


Jednak jak się okazało teraz podkład został wzbogacony witaminowym kompleksem nawilżającym. I nie wiem, czy to tego zasługa, ale podkład bardzo ładnie wygląda na mojej twarzy, rozświetla ją, ale twarz nie błyszczy się nieestetycznie. Podkład jest lekki, mam wrażenie, że nawilża, nie wysusza twarzy. Ma ładny i delikatny zapach. Utrzymuje się kilka godzin tak jak inne podkłady - nałożony wcześnie rano wytrzymał bez poprawek do popołudnia, więc to dobry wynik. Mój kolor to 100 Ivory. Buteleczka wyposażona jest w pompkę, co ułatwia aplikację.



Tusz do rzęs jest dla mnie nowością, więc tym bardziej chciałam go wypróbować. Tusz pięknie pachnie ogórkiem i kojarzy mi się z jakimś kremem o tym samym zapachu, który bardzo lubiłam. Bardzo lubię silikonowe szczoteczki, jednak ten tusz ma zwyczajną, ale dałam sobie z nią radę. Ma ona dosyć dziwny, niespotykany kształt, jednak dzięki temu ma docierać do każdej rzęsy i je wydłużać.



Moje rzęsy, szczególnie na końcach są jasne i mało widoczne bez tuszu. Ten tusz rzeczywiście fajnie wydłuża rzęsy, rozdziela je i lekko pogrubia. Jest dosyć rzadki, więc czasem zdarza się, że rzęsy lekko się sklejają. Minusem jest to, że podczas malowania odbija się na powiece tuż przy linii rzęs. Próbowałam wiele razy i za każdym razem tak się działo. Jedynym rozwiązaniem było malować najpierw rzęsy, potem zmazywać to, co się odbije na powiece i dopiero malować powieki. Niestety trochę to kłopotliwe, ale musiałam coś wymyślić, bo w przeciwnym wypadku cały makijaż oka musiałam ścierać i malować raz jeszcze. Tusz nie osypuje się, ładnie wygląda na rzęsach, jestem z niego dosyć zadowolona. Jednak jeśli oczekujecie jakiegoś super efektu, to możecie się zawieść, jak dla mnie - jest dobry, jednak nie ma efektu wow.



Cieszę się, że mogłam przetestować ten zestaw. Teraz, kiedy mamy cieplejsze dni używam właśnie tego duetu. Podkład nie obciąża mojej twarzy, nie tworzy efektu maski i czuję, że skóra oddycha. Tusz jest w porządku, ładnie podkreśla rzęsy, jednak wg mnie jest to produkt na co dzień, gdyż tworzy jakiegoś spektakularnego efektu.

A Wy miałyście ten zestaw? A może któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?

środa, 24 czerwca 2015

Skuteczny i pachnący kosmetyk do opalania? |Olejek do opalania Kolastyna


Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moim nowym kosmetyku, który jest przydatny latem. Mowa tu o olejku do opalania w sprayu z Kolastyny. Co prawda, pogoda póki co nie jest najładniejsza, jednak było kilka gorących dni i to właśnie wtedy używałam tego olejku. Zazwyczaj stosuję zwykłe kremy do opalania, jednak tego lata postanowiłam wypróbować inną formułę.


Produkt znajduje się w buteleczce z atomizerem, co ułatwia aplikację. Buteleczka zawiera 150 ml produktu. Koszt to ok. 10-14zł. Ja kupiłam go w małej hurtowni kosmetycznej, ale widziałam go też w drogeriach. Filtr jest niewielki, bo tylko 6, więc ochrona jest bardzo mała, dlatego nie polecam go na początek, tylko jak już nasza skóra jest już lekko opalona i 'przyzwyczajona' do słońca. Zapach jest ładny, nienachalny i myślę, że wielu osobom się spodoba.


Olejek jak to olejek jest tłusty i gdy nałożymy go za dużo możemy się kleić i lepić do wszystkiego. W niewielkim stopniu wchłania się w skórę, jednak jest ona dzięki niemu nawilżona i osoby, które męczą się z suchą i swędzącą skórą po opalaniu po użyciu tego produktu nie powinny mieć takiego problemu. Nie robi smug po wyjściu z wody jak np. białe kremy do opalania.
Jest wodoodporny, jednak jak sam producent zaleca - powinniśmy go użyć ponownie po wyjściu z wody.


Zazwyczaj opalam się na czerwono, a potem znowu jestem blada (nieważne jak wysokie filtry stosuję). Po zastosowaniu tego olejku zauważyłam, że bardzo szybko moja skóra nabrała koloru. Oczywiście nie był to ciemny brąz bo i nie mam takiej karnacji, jednak i tak byłam zadowolona, ponieważ przybrała lekko złotawo-brązowy kolor, co i tak jest sukcesem. Myślę, że u osób z ciemniejszą karnacją i takich, które opalają się na brązowo da jeszcze lepsze efekty.


Uważam, że osoby, którym nie przeszkadza lepka i tłusta konsystencja będą zadowolone z tego produktu. Łatwo się go rozprowadza, tylko trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością. Myślę, że warto go wypróbować.

Miałyście ten olejek? A może używacie innych kosmetyków do opalania?

wtorek, 16 czerwca 2015

Pachnące i nawilżone ciało? | Olejek do ciała Power Friut Evree


Od kilku miesięcy używam różnych olejków do pielęgnacji zarówno ciała, twarzy jak i włosów. Bardzo polubiłam te kosmetyki i widzę efekty. Tym razem opowiem o olejku z firmy Evree Power Fruit. Mam też w zapasach Super Slim tej samej marki, więc pewnie o nim niebawem przeczytacie na blogu.


Olejek mieści się w plastikowej buteleczce z zamykaniem na 'klik', które dozuje odpowiednią ilość produktu. Ja wolę opakowania z pompką, ale to też jest w porządku. Olejek się nie rozlewa, dobrze się go aplikuje, choć czasem trzeba mocniej nacisnąć na buteleczkę. Buteleczka mieści 100 ml produktu.

Koszt olejku to 20-30zł w zależności od sklepu i promocji. Można go kupić w Super-Pharm, Rossmannie, Hebe, Naturze.

Olejek jest dwufazowy, więc przed użyciem należy go wstrząsnąć, aby warstwy się połączyły.

Warstwa górna zawiera: olejek malinowy, olejek jojoba, olejek avocado, olejek winogronowy, olejek  sezamowy.
Warstwa dolna zawiera kwas hialuronowy.


Dzięki temu, że etykieta nie jest przyklejona na całej buteleczce widać zużycie produktu. Olejek ma wiele zastosowań, można go używać na suchą skórę czy od razu po kąpieli. Nadaje się nie tylko do ciała, ale także do włosów czy skórek wokół paznokci.

Jedną z zalet tego olejku jest jego zapach. Przypadł mi do gustu i bardzo mi się podoba. Coś mi przypomina, jednak nie mogę sobie przypomnieć co - jest przyjemny, lekko słodki, cukierkowy a zarazem orzeźwiający i odprężający.


Olejek szybko się wchłania i nie pozostawia bardzo tłustej warstwy, która lepi się do wszystkiego, dlatego idealny jest na tę porę roku, jeśli nie lubimy ciężkich i tłustych olejków. Czasem mam wrażenie, że nawet za szybko się wchłania i nie zdążę go rozsmarować. Jednak najważniejsze jest działanie. Moja skóra po zastosowaniu tego produktu jest wygładzona, miękka i przyjemna w dotyku. Czasem smaruję się dwa-trzy razy na dzień, aby tylko móc poczuć jego zapach. Skóra jest nawilżona i nie muszę już stosować żadnych balsamów i tym podobnych. Moja skóra nie jest bardzo wymagająca, więc nie muszę go stosować codziennie ale np. co dwa dni.
 
Olejek nie jest bardzo wydajny przy moim częstym używaniu go, jednak przy używaniu mniejszej ilości raz dziennie wystarczy na dłużej.


Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku i myślę, że gdy będzie na niego promocja to kupię kolejne opakowanie. Cieszę się, że zaczęłam używać takich produktów, efekty są bardziej zauważalne niż przy stosowaniu zwykłych balsamów. Myślę, że warto przetestować ten olejek - mam nadzieję, że będziecie równie zadowoleni jak ja.

Stosujecie olejki do ciała? A może używałyście ten olejek? Co sądzicie?

sobota, 6 czerwca 2015

Zakupy: maj


Powiem krótko: zaszalałam. Miałam nie robić zakupów, a przynajmniej miały być mniejsze. I nawet dobrze mi szło, dopóki nie zaczęły się promocje, na których poległam. Zaczęłam od Rossmanna i na Rossmannie skończyłam ;). Zobaczcie sami, co udało mi się kupić.



Najpierw była promocja -49% na kolorówkę, co tydzień coś innego: najpierw produkty do twarzy, potem oczu i na koniec ust i paznokci. W pierwszym tygodniu byłam pewna, że nic nie kupię i wytrzymałam do przedostatniego dnia promocji. Ostatniego dnia poszłam z koleżanką do Rossmanna i skusiłam się na róż wypiekany do policzków z Max Factor w kolorze Seductive Pink. Jest piękny i już zdążył trafić do moich ulubieńców maja. Wtedy kupiłam też bibułki matujące z Wibo, które także obejmowała promocja.



Kolejny tydzień to promocja na produkty do oczu (tusze, cienie do powiek, eyelinery, kredki). Ja kupiłam dwa tusze: jeden dobrze mi znany: Studio Lash 3D Volumythic Mascara z Miss Sporty, a drugi polecany przez wiele dziewczyn Lash Sensational z Maybelline. Kupiłam także dwa eyelinery z Lovely: turkusowy oraz matowy granatowy.



Od dwóch miesięcy nie malowałam paznokci, ponieważ staram się je jakoś uratować i chciałam też, zeby odpoczęły od lakierów, więc nie wiedziałam, czy korzystać z promocji w trzecim tygodniu, czy nie. Jednak dusza lakieroholiczki podpowiadała mi, aby coś kupić. Wybrałam w sumie cztery lakiery: 60 seconds Rimmel nr 873 Breakfast in bed oraz trzy lakiery z Lovely: piaskowy nr 9, pastelowy lakier z pieprzem nr 2 i matowy.



Kupiłam także pomadkę do ust z Maybelline z serii Color Sensational nr 250 Mystic Mauve. Od dawna na nią polowałam i wreszcie jest moja. Okazało się, że promocja także obejmowała pomadki ochronne, o czym dowiedziałam się dopiero po zakupie ulubionej pomadki z Alterry. Byłam zaskoczona, gdy sprawdziłam jej cenę na paragonie i była niższa. Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, wtedy zrobiłabym zapas balsamów ochronnych.



W Douglasie kupiłam zestaw miniatur z Estee Lauder. W skład zestawy wchodziło serum na noc oraz korektor. Żałuję, że nie kupiłam jeszcze jednego takiego zestawu, bo chyba promocja już się skończyła (jeśli jest inaczej i promocja nadal trwa, to koniecznie mi napiszcie!).



Rossmann zaplanował na maj także promocję na pielęgnację twarzy z wyłączeniem maseczek i kosmetyków dla mężczyzn (-40%). Początkowo myślałam, że kupię tylko dwie rzeczy, ale znów sama siebie zaskoczyłam. Planowałam zakup słynnej pasty z Ziaji (ale niestety jej nie było) oraz olejku do twarzy z Alterry (który na szczęście był dostępny). Potem przypomniałam sobie, że kończy mi się zarówno woda termalna z Uriage jak i mgiełka z Tołpy, więc kupię chociaż jakiś tonik do twarzy. Padło na wybielający tonik z Lirene (który swoja drogą od dawna miałam na liście zakupów) oraz nowość Super Power Mezo Tonik z Bielendy. Skończył mi się także krem pod oczy, więc kupiłam ProVitaD Opti Corrector z Lirene.



Dorzuciłam także dwa kremy oliwkowe z Ziaji do twarzy. Ten w zielonym opakowaniu bardzo przypomina mi krem Nivea w metalowej puszce - bardzo gęsty, nawet zapach lekko zbliżony - używam go np. na przesuszony nos, gdy jestem chora. I to koniec moich promocyjnych Rossmannowych zakupów.



Po drodze w moje ręce wpadła jeszcze odżywka Fructis Goodbye Damage z Garniera (kupiłam ją w Biedronce, była promocja bodajże -25% na odżywki i szampony) a także ulubiony krem przywracający nawilżenie z Iwostinu, którego poprzednie opakowanie wylądowało w denku, więc musiałam uzupełnić zapas.



Od pewnego czasu polubiłam olejki, podoba mi się to, w jaki sposób nawilżają i uelastyczniają skórę. Kupiłam kolejny olejek z Alterry Migdały i papaja (mam już jeden z limetką i oliwą i sprawdza się świetnie). Używam go na włosy jak i na całe ciało. O marce Evree słyszałam wiele dobrego więc w Rossmannie kupiłam także modelujący olejek Super Slim.


I tak doszliśmy do końca - to już wszystkie moje zakupy w maju. Nazbierało się sporo kosmetyków, zarówno do pielęgnacji jak i kolorówki. Teraz będę je powoli używać, o niektórych już wyrobiłam sobie opinię i niedługo pojawią się recenzje. Szykuję także post dotyczący olejków i olejowania.


A co Wy kupiłyście w tym miesiącu? Miałyście te kosmetyki, co o nich sądzicie? Napiszcie, o czym chciałybyście najpierw poczytać.

wtorek, 2 czerwca 2015

Przegląd miesiąca (maj)

Zapraszam Was na przegląd miesiąca. Jest to post poświęcony książkom, filmom, muzyce, ciekawym wydarzeniom, zakupom. Być może coś Was zainspiruje, zaciekawi. Zapraszam do czytania!

1. Przeczytane książki
Pierwszą książką, o której opowiem będzie książka, która zrobiła niemałe zamieszanie w sieci. Mowa tu o "Girl online" Zoe Sugg, czyli Zoelli. Opowiada o dziewczynie, która dzieli się swoimi przemyśleniami na blogu, o którym wie tylko jej przyjaciel. Powiem szczerze - myślałam, że w moim wieku będzie 'dało się' przeczytać tę książkę i troszkę się przeliczyłam. Okazała się typową książką dla nastolatek i jeśli takie dziewczyny czytają mojego bloga to im jak najbardziej polecam.
Kolejna książka to "Bloger - Poradnik dla blogerów" Tomka Tomczyka. Cieszę się, że wreszcie przeczytałam tę książkę, myślę, że każdy z nas znajdzie w niej coś dla siebie. Nie jest to typowy poradnik jakich mnóstwo w sieci, to książka o tym, jak pisanie uczynić sztuką. Blog jest przedstawiony jako styl życia oraz sposób na życie. Warto przeczytać.


 (źródło zdjęć: empik.com i wydaje.pl)


2. Obejrzane filmy
W tym miesiącu polecę Wam jeden film, a będzie to "Wszyscy mają się dobrze" z 2009 r. z Robertem de Niro w roli głównej (podaję rok, bo jest też starsza wersja z 1990 - film, który polecam to remake). Opowiada o mężczyźnie, który postanawia odwiedzić swoje dorosłe dzieci i zobaczyć, jak sobie radzą. Po śmierci żony jest samotny, pragnie spotkać się z dziećmi, nie przypuszcza, że podróż w którą się uda, przyniesie tyle niespodzianek. Film mówi też o tym, aby pielęgnować relacje z bliskimi, daje do myślenia - uważam, że warto go obejrzeć.

(źródło zdjęcia: filmweb.pl)


3. Najczęściej słuchane piosenki
W maju bardzo często słuchałam: "Firestone" Kygo ft. Conrad Sewell, "Crazy" Stars go dim,"Want to want me" Jason Derulo. Wszystkie energiczne, jeśli jeszcze ich nie znacie, koniecznie posłuchajcie!





4. Ciekawa strona
Chciałabym Wam polecić stronę radiowej Trójki (ale i nie tylko, bo jest też dwójka, czwórka) z playlistą, piosenkami, które możemy posłuchać [tutaj]. Zawsze słuchałam stacji radiowych typu rmf maxx, radio zet, eska itp., ale przekonałam się i do innego radia - mamy tam mnóstwo starych piosenek, przebojów czy też nieznanych i ciekawych utworów (przykładowi artyści: Kult, Lao Che, Moby, Chłopcy z Placu Broni, Metallica i wiele innych). Na stronie mamy możliwość posłuchać także przeróżne audycje: [tutaj].

http://www.polskieradio.pl/9,Trojka/33,Playlista


5. Wydarzenie
W maju były moje urodziny. Spędziłam ten czas bardzo miło, zarówno z rodziną, jak i z chłopakiem i przyjaciółmi. Świętowanie troszkę się przedłużyło, szkoda, że potem trzeba było wracać do obowiązków i nauki. Dostałam dużo życzeń i prezentów, za które jestem bardzo wdzięczna.



6. Zakup miesiąca
W maju drogerie raczyły nas promocjami, z których oczywiście skorzystałam. Głównie zaszalałam w Rossmannie, a także w drogerii internetowej ezebra.pl Najbardziej jestem zadowolona z mini zestawu z Estee Lauder oraz różu z Max Factor. Wszystko zobaczycie w poście z zakupami, który pojawi się niebawem.
W Jysku kupiłam koszyczek, który świetnie sprawdzi się do przechowywania kosmetyków, trzymam w nim produkty do pielęgnacji twarzy.



A jak wyglądał ten miesiąc u Was? Co ciekawego obejrzałyście, przeczytałyście, a może kupiłyście coś, z czego jesteście bardzo zadowolone?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Africa Alterra Anida antyperspirant aplikacja Astor Avon Babydream Balea balsam balsam do ciała Batiste baza BB BeBeauty Bell Biały Jeleń Biedronka Bielenda BingoSpa Biochemia Urody Bioderma Biovax Blot Powder Body Resort Bourjois bronzer Butterfly Calvin Klein Carlo di Roma Carmex Catrice ChapStick chusteczki nawilżane ciekawe posty Cien cienie cień sypki Cleanic Clinique cocolita.pl codzienność Color Tattoo Dada Delia demakijaż denko Dermedic DIY Douglas.pl Dove EcoTools efoxcity.net Essence essie Eveline eyeliner ezebra.pl F&F filmy filtr Flormar Floslek Fluffy Towels fluid for men fotografie Garnier Gloria Golden Rose Got2b gradient Green Pharmacy H&M Hakuro Hean Hebe Home&You Inglot Ingrid inspiracje Isana jajko ebelin Joanna Joko Kallos kamuflaż Kobo kolagen Kolastyna konkurs konturówka korektor kosmetyczka kosmetyki kredka do ust krem krem do opalania krem do rąk krem do twarzy krem ochronny krem pod oczy książka książki kulturalnie kuracja do włosów kuracja parafinowa L'Biotica L'Oreal lakiery lato lemax Lenka Life lifestyle liner Lirene liście manuka Loton Lovely MAC maczek Mades Cosmetics Maestro makeup makijaż Manhattan Marion Mariza maseczka maska maska błotna masło do ciała masło Shea Max Factor Maybelline maść z witaminą A MBox Mexx mgiełka miniaturki miniatury Miss Sporty Misslyn mix zdjęć motywacja MUA muzyka mydełko MySecret nauka niezbędnik Nike Nivea NYC odkrycia odżywka Oeparol Olay olej arganowy olej do włosów opalanie OPI optymizm organizacja organizer Oriflame Original Source Paese paleta Palmolive Pantene paznokcie peeling perfumy pianka pianka do golenia piasek pielęgnacja PlanetSpa pocztówki podkład pomadka promocja przegląd miesiąca przesyłki próbki puder puder bambusowy pędzle płyn micelarny recenzje Reserved Retimax Rexona Rimmel Rossmann rozcieńczalnik rzęsy róż Sense&Body Sensual serum serum do rzęs Seyo Shinybox sierpień z Optymistyczną Sleek Soraya studia suchy szampon Sun Ozon Sunbrella Super-Pharm swatche Synergen szampon szczoteczka do twarzy szminka sól do kąpieli tag TangleTeezer The Body Shop tonik torebka Tołpa tusz ubrania Ultra Doux ulubieńcy Uriage Veet Vichy W7 wakacje Wibo wieczorna pielęgnacja wishlista woda brzozowa woda termalna woski Yankee Candle wygrana włosy youtube Yves Rocher zakupy zdjęcia Ziaja zmywacz znak.com.pl świeczka święta żel żel do golenia