Strony

wtorek, 18 listopada 2014

Lakiery idealne na jesień

Cześć! Mam wrażenie, że dopiero pisałam o idealnych lakierach na lato, a tu już trzeba pisać o tych jesiennych. Czas szybko leci, ale trzeba go sobie jakoś umilać. Uwielbiam zaakcentować daną porę roku na paznokciach, latem wybieram żywe, jaskrawe kolory, pastele itp., a jesienią stawiam głównie na bordo, ciemne czerwienie, fiolety i brązy.


Tak wygląda cała gromadka lakierów, które według mnie świetnie pasują jesienią. Przed Wami 12 lakierów różnych marek.


Na początku odcienie dosyć mocne i intensywne. Dwie pierwsze pochodzą z serii Rich Color z Golden Rose: odpowiednio nr 105 (post z tym lakierem [tutaj] i 28 (odpowiednik Bahama Mama z Essie). Następny lakier jest z Lovely z serii Gloss like gel nr 237. I na końcu lakier z Golden Rose z serii Color Expert nr 29. Właśnie takie odcienie jesienią uwielbiam najbardziej!


Następne kolory to brązy/kolory taupe: pierwszy to Essie Don't Sweater It, drugi to Rimmel Lycra Pro Chic and Chearful 341. Manicure z lakierem z Rimmela i złotym piaskiem [tutaj].


Lubię także fiolety, jaśniejszy pokazywałam Wam już w poście z wakacyjnymi lakierami, ale jesienią również wygląda dobrze. To lakier z Golden Rose z serii Rich Color nr 47. Manicure z nim w roli głównej [tutaj] (mani kropeczkowy) i [tutaj] (w połączeniu z jaśniejszym fioletem). Drugi lakier do Delia Coral Prosilk nr 95 - głęboka śliwka.


Malinowo-koralowy lakier widziałyście już w ulubieńcach października, to nr 07 z Golden Rose z serii Rich Color, natomiast głęboka czerwień wpadająca w bordo to Delia Coral Prosilk nr 51.


I na koniec dwa lakiery piaskowe, zarówno solo jak i np.  na jednym paznokciu wyglądają uroczo. Są to Snow Dust nr 1 z Lovely oraz Wow Glamour Sand z Wibo nr 3.


Zapomniałam jeszcze wspomnieć o lakierze z Essie w kolorze Bordeaux. Niestety nie zrobiłam mu zdjęcia, dlatego posiłkuję się zdjęciem z postu z zakupami.


I to mój cały zbiór ulubionych jesiennych lakierów.


Macie któryś z tych lakierów? Lubicie takie kolory? A może macie ulubieńców w tej kategorii? Koniecznie napiszcie!

czwartek, 13 listopada 2014

Ulubieńcy października

Dzisiaj przychodzę do Was ze spóźnionymi ulubieńcami października. Tym razem będą to tylko cztery produkty, ponieważ nadal królowały produkty z poprzednich ulubieńców, a nie chciałam pokazywać ich znowu.


Z pielęgnacyjnych kosmetyków w tym miesiącu zachwycił mnie krem do ciała z masłem shea i kakao z Isany, który stosowałam do kremowania włosów. Świetnie się sprawdził w tym celu. Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem! Moje włosy dzięki temu produktowi były gładkie i ujarzmione, nie puszyły się i nie odstawały na wszystkie strony. Odstawiłam nawet na moment oleje na rzecz tego produktu. Polecam i Wam spróbować, tym bardziej, że za takie wielkie - 500 ml opakowanie zapłacimy mniej niż 10zł - w promocji nawet można go kupić za 6zł.


Kolejnym ulubieńcem jest kredka do oczu z MaxFactor w kolorze 090 Natural Glaze. Idealna na linię wodną, nie jest białą, a raczej "cielista", świetnie "otwiera oko" i rozświetla spojrzenie. W dodatku jest trwałość ciągle mnie zaskakuje, jeszcze żadna kredka na linię wodną nie utrzymywała się u mnie tak długo jak ta.


Na paznokciach królowała malina, a mianowicie lakier z Golden Rose z serii Rich Color nr 07. Uwielbiam lakiery z tej serii, co tu dużo mówić. Niestety zdjęcie nie do końca oddaje kolor lakieru.


I ostatnim ulubieńcem jest paletka cieni Inglot, którą sama skomponowałam. Pisałam o niej [tutaj] - tam macie swatche i dokładny opis. Przede wszystkim używałam cieni nr 353, 358 (stały zestaw) + 423 w załamaniu. Idealne cienie na dzień, ale można z nich stworzyć także mocniejszy makijaż.


I tak wyglądają moi ulubieńcy. Pokazałam Wam te rzeczy, których używałam praktycznie cały czas w tym miesiącu i z których jestem naprawdę zadowolona.


Napiszcie, czy macie coś z pokazanych kosmetyków, co o nich sądzicie i jak się sprawdzają.

piątek, 7 listopada 2014

Tonik i mgiełka 2w1? Tołpa wychodzi nam na przeciw

Hej! Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was recenzję toniku-mgiełki z Tołpy. Do tego postu zbierałam się już od dawna. I nie wiem dlaczego, ale zdjęcia ciągle nie wychodzą. Są za ciemne i nic nie mogę z nimi zrobić. Ale mówi się trudno, powiedziałam sobie, że wpis musi się ukazać, bo to głównie o treść chodzi, więc jest! :) Ostatnio było głośno o tym produkcie, dlatego chciałabym dorzucić też coś od siebie.


Orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 ma 150ml i kosztuje 15-21zł. Ja kupiłam go w Hebe. Jego zadaniem jest nawilżenie i  tonizacja, a także odświeżenie naszej skóry. Tonik ma przyjemny, lecz dosyć mocny zapach. Ma atomizer, który zawsze jest plusem, jednak tutaj nie do końca mi się spodobał. Dlaczego? Otóż wypluwa produkt dosyć mocno i dopiero za drugim-trzecim psiknięciem mamy tak zwaną mgiełkę. W związku z tym, psikam go na wacik, a potem przecieram nim swoją twarz. Wolałabym, żeby atomizer dawał taką ilość produktu jak np. woda termalna z Uriage - przyjemną, delikatną mgiełkę. Tonik po zastosowaniu zostawia nieco lepką skórę, szczególnie, gdy stosujemy produkt bezpośrednio z buteleczki na twarz, zauważyłam, że gdy aplikujemy go na wacik, (a co się z tym wiąże, gdy jest mniejsza ilość produktu), ten efekt jest znikomy. Na początku nie byłam z niego zadowolona właśnie z tego powodu, ale teraz, gdy przecieram twarz wacikiem, nasączonym tonikiem, jest o wiele lepiej.


 Naturalne składniki aktywne jakie znajdziemy w tym produkcie to: torf Tołpa, ekstrakt z białych płatków róży stulistnej, jaśminu i stokrotki, woda różana. Producent zaleca zużyć produkt w ciągu 3 miesięcy po otwarciu, wydaje mi się, że ze względu na te właśnie składniki. Jest to produkt hypoalergiczny, nie zawiera alergenów, sztucznych barwników,silikonów, oleju parafinowego i konserwantów, parabenów.
 Lubię Tołpę za to, że buteleczka i etykieta nie jest taka zwyczajna, ale znajdziemy na niej ciekawostki i różne informacje, jak np. mała wielka pielęgnacja.

 

Lubię używać ten produkt szczególnie wieczorem, po demakijażu twarzy. Czuję, że skóra jest odświeżona, czyli robi to, co powinien robić. Twarz jest orzeźwiona i zauważyłam, że gładsza w dotyku - mam nadzieję, że i nawilżona. Słyszałam, że dziewczyny używają go też latem tak jak mgiełki czy wody termalnej.

Podsumowując, ciekawy produkt, który możecie wypróbować, jeśli szukacie jakiegoś toniku. Krzywdy mi nie zrobił, więc już jest dobrze. Wydajność też w porządku, nie znika w zastraszającym tempie. Na promocjach możecie go dostać za mniej niż 16zł.


Miałyście ten tonik? A może polecacie jakiś inny produkt z Tołpy? I napiszcie jaki tonik jest Waszym ulubionym. 

poniedziałek, 3 listopada 2014

Zakupy: październik

Cześć! Dzisiaj zapraszam Was na post z zakupami z miesiąca października. Już na wstępie powiem, że będzie druga część tego postu, bo kupiłam jeszcze kilka rzeczy. Nie ma ich na zdjęciach, bo robiłam je gdy było jeszcze w miarę dobre światło, a tamtych rzeczy jeszcze nie miałam. Będzie to głównie pielęgnacja. Jak tylko uda mi się zrobić w miarę jasne zdjęcia wpis się pojawi. A teraz zapraszam do dalszej części postu.


W Golden Rose kupiłam bardzo jasny rozbielony różowy lakier z mojej ulubionej serii Rich Color, nr 66. Idealny, gdy nie chcemy, aby nasze paznokcie rzucały się w oczy, a wyglądały ładnie.


Wreszcie kupiłam Duraline z Inglota i jednocześnie odhaczyłam kolejny punkt z mojej wishlisty kosmetycznej, którą pokazywałam Wam [tutaj]. Na Instagramie i facebooku informowałam Was o tym, że do gazety Glamour był dołączony cień marki Inglot z nowej kolekcji. Mój cień jest w numerze 160, to coś między fioletem a brązem, taki wrzosowy odcień. Jest piękny!




Zrobiłam także zamówienie na mintishop.pl. Zależało mi na podkładzie Colorstay z Revlonu, który swoją drogą także był na liście marzeń kosmetycznych. Wybrałam odcień 150 Buff do cery tłustej i mieszanej. Miałam go na weselu, spisał się dobrze, choć spodziewałam się czegoś więcej. Po kilku godzinach i tak twarz zaczęła się świecić. Z wishlisty wykreśliłam także pędzelek z Real Techniques Setting Brush. Mam zamiar używać go do rozświetlacza albo do pudru (pod oczy).



Dostałam także paczuszkę od Kasi z próbką podkładu Pro Longwear z MACa. Mam zamiar go kupić, chciałam przetestować czy ten odcień będzie dla mnie odpowiedni, a Kasia była tak miła, że mi go wysłała. W dodatku dorzuciła także szampon Balea. Jeszcze raz dziękuję <3



Nie używam w ogóle lakierów do włosów, ale że był mi potrzebny, bo musiałam utrwalić fryzurę, aby wytrzymała całą noc na weselu, kupiłam Wellaflex Extra Strong z firmy Wella. W końcu i tak go nie użyłam, bo fryzurę robiła mi fryzjerka i korzystała z własnego lakieru.


Jeśli o włosach mowa, to kupiłam w Hebe Tangle Teezer. To już mój drugi egzemplarz, mam też fioletową, ale nowszą wersję. Ta też jest w porządku, choć przyzwyczaiłam się do tej drugiej. Wydaje mi się, że ta jest lżejsza i ma trochę inny kształt.


I tak prezentują się moje październikowe zakupy. Jestem zadowolona, bo kupiłam to wszystko, co chciałam, raczej "zachcianek" tutaj nie było, no może poza cieniem z Inglota, który był w Glamour, ale wiem, że na pewno się przyda.


Koniecznie napiszcie, czy macie któryś z pokazanych przeze mnie produktów, co o nich sądzicie i jak się sprawdzają.


czwartek, 30 października 2014

Manicure: In blue | Golden Rose

Cześć! W dzisiejszym poście chciałam krótko opowiedzieć Wam o lakierze do paznokci z Golden Rose z mojej ulubionej serii Rich Color. Mam coraz więcej kolorów w swoich zbiorach, m.in. niebieski - nr 49, o którym będzie dzisiaj mowa.


Ta seria zaskakuje mnie różnorodnością odcieni, zawsze znajdę coś, czego w danym momencie potrzebuję. Poza tym te lakiery utrzymują się na moich paznokciach kilka dni (ok. 5, czasami dłużej) oraz bardzo szybko schną na paznokciach co jest dla mnie dużym plusem.


Niebieski lakier, który mam na paznokciach bardzo ładnie się prezentuje, nie jest to kolor "rażący", bardziej stonowany. Swym wyglądem cieszy oko i zwraca uwagę. Fajnie wygląda też w zestawieniu z innymi, jaśniejszymi odcieniami niebieskiego i błękitami.



I co o nim sądzicie? A może macie go w swoich zbiorach? A może polecacie jakiś inny lakier w podobnym kolorze?

poniedziałek, 27 października 2014

Przegląd miesiąca (październik)

Październik dobiega końca, na studiach coraz więcej nauki, ale i tak udało mi się co nieco przeczytać/obejrzeć itp. i mogę Wam polecić kilka fajnych rzeczy. Zapraszam do przeglądu miesiąca!

1. Przeczytana książka
W tym miesiącu chciałabym Wam powiedzieć o książce "Jak zjeść słonia" Karoliny Kubilus. To świetna lekka powieść opowiadająca o kobiecie, która z dnia na dzień trafi faceta, pracę a i z mieszkaniem nie do końca wszystko jest jasne, ponieważ zostaje sprzedane i podnajęte studentowi medycyny. Bohaterka ma dużo problemów, ale w końcu na jej drodze pojawi się ten "ktoś", ale oczywiście nie od razu będzie tak kolorowo ;).



2. Obejrzany film
W tym miesiącu chciałabym Wam polecić dwa filmy. Na jednym z nich byłam w kinie, a mianowicie chodzi tu o "Dla Ciebie wszystko" na podstawie powieści N. Sparksa. Uwielbiam twórczość tego pisarza, więc jakbym mogła nie obejrzeć kolejnej ekranizacji. Film bardzo mi się podobał, były chwile wzruszeń, ale jak to zwykle bywa musi się coś nie udać, choroba/śmierć to stałe elementy powieści tego pisarza. W skrócie, "Dla Ciebie wszystko" opowiada o dawnych kochankach/ parze, która po latach spotyka się ze względu odczytania testamentu ich wspólnego znajomego. Mamy tutaj jednocześnie dwa obrazy: raz akacja dziejąca się teraz, a drugi to sytuacje z przeszłości. W ubiegłym przeglądzie miesiąca pisałam Wam o filmie "Blue Valentine", w którym zastosowano ten sam zabieg.

Drugim filmem, o którym chcę napisać, to "Przygoda na dwie noce" (Two night stand). Jest to film raczej luźny, zabawny, opowiadający o parze, która poznała się przez Internet i po jednej wspólnie spędzonej nocy zostali uwięzieni w mieszkaniu na dłużej. Jak potoczy się dalej akcja? Zachęcam do obejrzenia, w filmie widzimy praktycznie tylko dwójkę bohaterów, sporadycznie pojawiają się postacie drugoplanowe.

(źródło zdjęć: filmweb.pl)


3. Najczęściej słuchana piosenka
W tym miesiącu non stop słuchałam piosenki "1 moment", którą wykonuje K2 ft. Buka. Zarówno ze względu na miasto w teledysku, w którym mieszkałam przez kilka lat jak i tekst oraz muzykę dodaję ją do "ulubionych". Jeśli jeszcze jakiś cudem jej nie słyszeliście, polecam.
Inne piosenki, które umilały mi czas to piosenki Jamesa Morrisona - to mój wielki powrót do jego muzyki, mówię tu głównie o "You make it real", "I won't let you go" czy "One life". Słuchałam także piosenki Magic! -"Rude" oraz nastrojowo "Riptide" Vance Joy. Ach i zapomniałabym o energicznej piosence "Geronimo" Sheppard.









4. Wydarzenie
W tej kategorii umieszczę wypad z chłopakiem do knajpki w góralskim stylu, wesele, na którym świetnie się bawiłam, moją wygraną w konkursie u Elaree a także spontaniczne wyjście do kina, na film, o którym pisałam już wyżej. To wszystko umiliło mi czas w tym miesiącu ;). Jeśli chodzi o wesele, to było super, muzyka bardzo fajna a i towarzystwo przednie ;). Z braku zdjęć dodaję foto nagrody (mam nadzieję, że Elaree się nie obrazi, że je użyłam) oraz instagramowe foto z kina ;).




5. Ciekawe info
Ta kategoria powstała "na już" jak to mówią, żeby poinformować Was o tym, iż w gazecie Glamour dostajemy w prezencie cień marki Inglot. Jest troszkę mniejszy niż standardowe kółeczko, a koszt to 5,99zł. Ja przygarnęłam cień w numerze 160 - tylko takie były w kiosku, ale właśnie ten kolor chciałam. Pisałam już o tym na instagramie i facebooku, ale że nie wszyscy tam zaglądają, postanowiłam wspomnieć o tym tutaj.Także jeśli macie ochotę, to biegnijcie do kiosków!



Koniecznie napiszcie, co Was zainspirowało w październiku, co przeczytaliście/obejrzeliście i co polecacie. A może ja Was zachęciłam do czegoś? Czekam na Wasze komentarze!

czwartek, 23 października 2014

Jajeczna maska - dobry i tani produkt do włosów

Niedawno, w ulubieńcach września wspominałam o masce jajecznej do włosów z Joanny. Kupiłam ją w hurtowni kosmetycznej za 6,65zł. Przed zakupem nie czytałam żadnych recenzji, kupiłam ją "w ciemno" i okazało się, że to trafiony wybór.


Maseczka jajeczna przeznaczona jest do włosów rozjaśnianych i farbowanych. Ja takowych nie mam, ale i tak się sprawdziła. Pojemnik jest odkręcany i zawiera 250 ml produktu. Maseczka jest dosyć rzadka, ale nie spływa z włosów - jednak ja wolę gęstsze maski, choćby ze względu na ich wydajność. Jednak z tą nie jest tak źle. Używam ją prawie 2 miesiące, średnio co 2-3 dzień i jeszcze jest trochę na dnie opakowania.


Maska zawiera olej rycynowy i ekstrakt z żółtka. Olej znajduje się dość wysoko w składzie, natomiast żółtko troszkę niżej za innymi ekstraktami. Te dwa składniki sprzyjają włosom niskoporowatym, ale i na moich produkt dał sobie radę.

 


Maseczkę nakładam na 15-30 minut, w zależności od tego ile mam czasu. Czasami trzymam ją krócej, ale najlepsze efekty są widoczne po dłuższym czasie. Włosy dzięki niej są miękkie, wygładzone i sypkie. Nie były po niej bardzo śliskie ani mocno błyszczące - ale nie oczekiwałam tego od niej, chciałam po prostu żeby były bardziej odżywione. Stosuję ją regularnie, już dobija dna i zauważyłam poprawę w stanie włosów podczas jej stosowania. Włosy lepiej się rozczesują, miałam też wrażenie, że moje jaśniejsze pasemka, które powstały latem od słońca, rozjaśniły się i są bardziej widoczne. Lubię używać najpierw olej, a potem maskę - wtedy efekt jest o wiele lepszy.


Podsumowując, dobry produkt godny polecenia. Moje wysokoporowate włosy były dzięki niej ujarzmione, lekko błyszczące, ale przede wszystkim odżywione.

Miałyście tę maskę? Co o niej sądzicie? A może macie już ulubieńca w tej kategorii? Koniecznie podzielcie się nim ze mną!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Africa Alterra Anida antyperspirant aplikacja Astor Avon Babydream Balea balsam balsam do ciała Batiste baza BB BeBeauty Bell Biały Jeleń Biedronka Bielenda BingoSpa Biochemia Urody Bioderma Biovax Blot Powder Body Resort Bourjois bronzer Butterfly Calvin Klein Carlo di Roma Carmex Catrice ChapStick chusteczki nawilżane ciekawe posty Cien cienie cień sypki Cleanic Clinique cocolita.pl codzienność Color Tattoo Dada Delia demakijaż denko Dermedic DIY Douglas.pl Dove EcoTools efoxcity.net Essence essie Eveline eyeliner ezebra.pl F&F filmy filtr Flormar Floslek Fluffy Towels fluid for men fotografie Garnier Gloria Golden Rose Got2b gradient Green Pharmacy H&M Hakuro Hean Hebe Home&You Inglot Ingrid inspiracje Isana jajko ebelin Joanna Joko Kallos kamuflaż Kobo kolagen Kolastyna konkurs konturówka korektor kosmetyczka kosmetyki kredka do ust krem krem do opalania krem do rąk krem do twarzy krem ochronny krem pod oczy książka książki kulturalnie kuracja do włosów kuracja parafinowa L'Biotica L'Oreal lakiery lato lemax Lenka Life lifestyle liner Lirene liście manuka Loton Lovely MAC maczek Mades Cosmetics Maestro makeup makijaż Manhattan Marion Mariza maseczka maska maska błotna masło do ciała masło Shea Max Factor Maybelline maść z witaminą A MBox Mexx mgiełka miniaturki miniatury Miss Sporty Misslyn mix zdjęć motywacja MUA muzyka mydełko MySecret nauka niezbędnik Nike Nivea NYC odkrycia odżywka Oeparol Olay olej arganowy olej do włosów opalanie OPI optymizm organizacja organizer Oriflame Original Source Paese paleta Palmolive Pantene paznokcie peeling perfumy pianka pianka do golenia piasek pielęgnacja PlanetSpa pocztówki podkład pomadka promocja przegląd miesiąca przesyłki próbki puder puder bambusowy pędzle płyn micelarny recenzje Reserved Retimax Rexona Rimmel Rossmann rozcieńczalnik rzęsy róż Sense&Body Sensual serum serum do rzęs Seyo Shinybox sierpień z Optymistyczną Sleek Soraya studia suchy szampon Sun Ozon Sunbrella Super-Pharm swatche Synergen szampon szczoteczka do twarzy szminka sól do kąpieli tag TangleTeezer The Body Shop tonik torebka Tołpa tusz ubrania Ultra Doux ulubieńcy Uriage Veet Vichy W7 wakacje Wibo wieczorna pielęgnacja wishlista woda brzozowa woda termalna woski Yankee Candle wygrana włosy youtube Yves Rocher zakupy zdjęcia Ziaja zmywacz znak.com.pl świeczka święta żel żel do golenia