Manicure hybrydowy: Lazurowy sen


Lazure dream z Semilac to kolor pożądany przez wiele kobiet. Nie jest dostępny w stałej ofercie, możemy go dostać podczas pokazów czy wygrać w konkursach. W kwietniu dostałam zaproszenie na pokaz Semilac, na temat którego powstał osobny wpis. Wtedy każda uczestniczka dostała dwa przepiękne, niedostępne w regularnej sprzedaży lakiery hybrydowe. Wśród nich znalazł się właśnie 000, czyli Lazure Dream.


Do manicure, który Wam pokażę użyłam lakierów hybrydowych Semilac: wspomniany już 000 Lazure Dream oraz 022 Mint. Złote zdobienie wykonane jest lakierem 037 Gold Disco. Manicure jest prosty, jednak bardzo podoba mi się takie połączenie. Kojarzy się z latem, beztroską i lazurowym wybrzeżem. Manicure, który widnieje na zdjęciach ma ok. tydzień.


Bardzo lubię te kolory, Mint już niejednokrotnie gościł na moich paznokciach. Teraz zachwycam się błękitem, który na żywo jest nieco jaśniejszy i prezentuje się świetnie zarówno solo jak i w połączeniu z innymi kolorami.


Co sądzicie o tym manicure? Podoba Wam się Lazure Dream?
Czytaj dalej

Przegląd miesiąca (lipiec-sierpień)


Ostatni Przegląd miesiąca ukazał się w marcu. Postanowiłam wznowić tę serię na moim blogu. Jest to post poświęcony książkom, filmom, muzyce, ciekawym wydarzeniom, stronom internetowym. Pokazuję również to, co mnie zachwyciło i zainspirowało.


KSIĄŻKA
Tym razem udało mi się przeczytać kilka książek. Dzisiaj wspomnę o czterech z nich. Przede wszystkim "Slow life" Joanny Glogazy, czyli książka o tym, jak uczynić życie prostszym, o tym, aby zwolnić, cieszyć się życiem i zwykłymi momentami. Podobnie jak jej pierwsza książka i ta przypadła mi do gustu, prosto napisana, ciekawe wywiady, godna polecenia. W wakacje lubię poczytać coś lżejszego, czasami nawet literaturę młodzieżową. Do niej mogę zaliczyć "Fangirl" Rainbow Rowell opowiadającą o losach bliźniaczek które tak bardzo się od siebie różnią. Jedna z nich pisze fanfiki, które czyta mnóstwo osób, druga lubi imprezować. Fajna, odprężająca młodzieżowa książka. Przeczytałam także "Promyczek" Kim Holden. Opowiada ona o losach dziewczyny, która mimo wielu problemów i tragedii cieszy się życiem, jest pogodna, stara się wykorzystać każdą chwilę. Wnosi w życie każdej napotkanej osoby wiele radości i miłości. Poruszająca opowieść, która spodobała się wielu osobom. Ja również należę do tego grona, choć nie szarpnęła mnie za serce tak jak myślałam. Spodziewałam się czegoś mocniejszego, jednak mimo to, książka mi się podobała, było wiele fajnych radosnych, śmiesznych jak i smutnych momentów. Myślę, że warto po nią sięgnąć, choćby po to, aby przekonać się, jakie jest zakończenie. Na koniec książka "Mniej złości, więcej miłości" Natalii Sońskiej. Opowiada o losach kobiety, której życie totalnie się zmienia. Jej ukochany mężczyzna wyjeżdża do Afryki, a życie szykuje dla niej kolejną niespodziankę. Poznaje także historię osób, które były związane z jej rodziną i zauważa analogię do swojego życia. Dodatkowo w powieści wpleciony jest wątek kryminalny. To opowieść pełna tajemnic, ale i ciepła rodzinnego. Początkowo nic nie zapowiada się, że będzie to opowieść tak poruszająca i zaskakująca.



FILM
Obejrzałam wiele filmów, jednak nic tak bardzo mnie nie poruszyło i nie zapadło mocno w pamięć. Z polskich filmów pamiętam "Słaba płeć" z Olgą Bołądź. Silna kobieta chce zemścić się na swoim szefie, który zwolnił ją z pracy. Całkiem fajny, jak na polską komedię romantyczną. W tv obejrzałam "The Sweeter Side of Life", lekki film o losach kobiety, która musi zrezygnować z idealnego życia na Manhattanie i wyjechać do New Jersey, gdzie pomaga ojcu w piekarni. Zdecydowanie najbardziej głośnym filmem był "Zanim się pojawiłeś", choć niestety mnie nie urzekł. Książkę czytałam 1,5 roku temu, jeszcze zanim stała się popularna. Bardzo mnie zaskoczyła i ogromnie mi się podobała. Jednak film - być może dlatego, iż znałam już losy bohaterów i zakończenie - dla mnie okazał się dobry, ale nic poza tym.



MUZYKA + APLIKACJA NA TELEFON
Słucham przeróżnych piosenek i głównie odtwarzałam je na OpenFM. Przy okazji polecę Wam także wspomnianą aplikację, gdzie możemy słuchać muzyki według kategorii, np. Bieganie, Dzień dobry, Dobranoc, Popularne, 100% Hits, Praca i wiele innych. Jeśli chodzi o konkretne piosenki, to przede wszystkim Sing me to sleep (Alan Walker), Skin and bones (Ryan Keen), Karmelove (Marcelina ft. Piotr Rogucki) - piosenka, która na początku w ogóle mi się nie podobała, a teraz leci non stop oraz This Girl (Kungs vs Cookin' on 3 Burners).





  

KANAŁ NA YT 
Tym razem pokażę Wam kanał Aleksandry - Aleksowe Love. Jej kanał śledzę chyba od samego początku. To zwariowana, pozytywnie zakręcona dziewczyna, której nawet zwykłe filmiki o kosmetykach mogą poprawić humor. Na kanale znajdziemy filmy z dziedziny beauty, zakupy, filmiki dotyczące biegania czy życia w Danii. Lubię jej poczucie humoru, vlogi także są spontaniczne i mam nadzieję, że bedzie ich jeszcze więcej. Najnowsze filmiki to właśnie vlogi z... Tajlandii! Zachęcam do zajrzenia na jej kanał.



PRZEGLĄD MIESIĄCA NA INSTAGRAM STORIES
Niedawno instagram dodał opcję stories, dzięki temu wrzucam coraz częściej zdjęcia i filmiki z mojego życia. Polubiłam tę funkcję i na snapchat zaglądam już coraz rzadziej, choć wolę go za to, że mamy tam mniejszą grupę czy to odbiorców czy osób, które chcemy podejrzeć. Na instagramie muszę przekopywać się przez mnóstwo stories, żeby dotrzeć do tych osób, których stories najbardziej chcę zobaczyć i to jest trochę denerwujące. Mimo wszystko, działa tutaj wszystko sprawniej, szybciej i nie zacina się tak jak na snapchacie. Nawet jakość zdjęć jest lepsza, co mnie cieszy, bo mój telefon niestety nie ma jakiegoś wybitnie dobrego aparatu, a zawsze to milej obserwatorom oglądać bardziej wyraźne zdjęcia. Postanowiłam, że będę tutaj wrzucać kilka zdjęć właśnie z instagram stories, m.in. dla tych, którzy mnie tam nie śledzą. Oczywiście nie wszystkie, dlatego zachęcam do obserwowania mnie właśnie tam. Moja nazwa to @Optymistyczna25. Zastanawiam się, czy tworzyć osobny wpis z insta stories wraz z krótkim komentarzem, czy zdjęcia dodawać w przeglądzie miesiąca - dajcie znać co sądzicie!




 WPIS MIESIĄCA
W sierpniu na blogu ukazał się wpis, w którym zawarłam porady i tricki, jak przedłużyć trwałość makijażu. Przydadzą się nie tylko latem, ale także, gdy wybierasz się na całonocną imprezę, wesele czy ważne spotkanie i nie chcesz martwić się tym, jak wygląda Twój makijaż i czy nadal jest na twarzy. Oczywiście nie trzeba stosować wszystkiego jednocześnie, wybierz te tricki, które Ci odpowiadają i sprawdź je na własnej skórze.


A jak wyglądał ten miesiąc u Was? Co ciekawego obejrzałyście, przeczytałyście, odkryłyście? A może coś Was zaciekawiło, z tego co pokazałam?


Pozostałe posty z serii: PRZEGLĄD MIESIĄCA możecie zobaczyć TUTAJ.
Czytaj dalej

Regeneracja skóry | Repaskin Mender Liposomal Serum Sesderma


Moja wieczorna pielęgnacja opiera się przede wszystkim na mocnym nawilżeniu twarzy. Często sięgam po olejki, a także serum do twarzy. Chcę, aby przez noc twarz się zregenerowała i odbudowała. Tym razem sięgnęłam po serum liposomowe o silnym działaniu regeneracyjnym i ochronnym Repaskin Sesderma

Serum znajduje się w szklanej, ciemnej buteleczce, która zawiera 30ml produktu. Posiada pipetę, którą ma ułatwiać aplikowanie serum. Jest ono dosyć gęste i ma bardzo przyjemny zapach. Przyznam, że wcześniej o nim nie słyszałam i gdyby nie Beauty by Bloggers pewnie bym się na niego nie skusiła. Serum pochodzi ze sklepu Lemone - wszystkie preparaty dla piękna w jednym miejscu, jego cena to 162,5zł.


Informacja od producenta - do czego przeznaczone jest serum i jakie ma właściwości

Serum ma silne działanie regeneracyjne oraz ochronne przed promieniowaniem UVA/UVB. W preparacie zastosowano technologię zamknięcia substancji aktywnych w liposomach, dzięki czemu docierają one do wszystkich warstw skóry. Preparat pobudza procesy regeneracyjne wszystkich komórek skóry, stymuluje syntezę kolagenu, elastyny oraz chroni i naprawia DNA komórkowe, którego uszkodzenie objawia się utratą elastyczności skóry, pojawianiem się zmarszczek. Składniki aktywne: enzymy naprawcze (wywierają silny efekt regeneracyjny na komórki skóry, pobudzają je do produkcji kwasu hialuronowego, syntezy kolagenu, elastyny, których ilość z wiekiem maleje), witamina E (chroni komórki skóry przed czynnikami zewnętrznymi, działa nawilżająco, neutralizuje wolne rodniki odpowiedzialne za przyśpieszenie procesu starzenia), kwas mlekowy (przywraca skórze odpowiednie nawodnienie, wyrównuje koloryt skóry, spłyca drobne zmarszczki), tlenek cynku (substancja należąca do filtrów fizycznych chroniących skórę przed promieniowaniem UV).
Serum polecane do stosowania przed ekspozycją na promieniowanie UV w celu ochrony skóry jak i po ekspozycji, aby zapobiec negatywnym skutkom działania promieniowania słonecznego.

Moja opinia:
Początkowo myślałam, że jest to serum przeznaczone tylko do stosowania na noc o działaniu nawilżającym. Jednak, gdy poczytałam o nim więcej okazało się, że jego głównym zadaniem jest ochrona skóry przed promieniowaniem UVA/UVB oraz regeneracja skóry po ekspozycji na słońcu. 

Kilka kropel serum nakładam na twarz i szyję i wmasowuję go w skórę. Szybko się wchłania, a bardzo ładny zapach umila jego aplikację. Po zastosowaniu moja twarz jest gładka i miękka w dotyku i bardziej jędrna. Nie mam problemów z suchymi skórkami, które pojawiały się zwłaszcza przy skrzydełkach nosa. Rano nie jest ściągnięta i nadal czuję, że twarz jest nawilżona. Serum ma także chronić naszą skórę przed oznakami starzenia, takimi jak zmarszczki, przebarwienia, utrata elastyczności. Ciężko w tym momencie wypowiedzieć się na ten temat. Być może stosowanie tego serum teraz w przyszłości da efekty i już teraz zapewnia ochronę przed tymi oznakami i opóźnia procesy starzenia.


Podczas używania serum nie miałam problemu z zaczerwienioną i spieczoną skórą, gdyż nie opalałam się nadmiernie. Jednak przeszukałam internet, gdyż chciałam się dowiedzieć jak radzi sobie właśnie z kojeniem i regeneracją posłoneczną. Znalazłam recenzję Hexxany, która opisywała swoje doświadczenia, gdy nie użyła kremu z filtrem i skóra była czerwona i piekła. Serum złagodziło  i ukoiło skórę, a zaczerwienienia zniknęły po jednej nocy. Ta opinia mnie przekonała i jeśli będę miała takie problemy na pewno sięgnę po to serum i wtedy dam wam znać jak się spisało.

Minusem jest jego cena i wydajność - przy codziennym stosowaniu raz dziennie serum wystarczy na około 1,5 miesiąca. Co jeszcze mnie troszkę denerwuje to to, że serum osiada na pipecie, przez co produkt przy wyciąganiu pipety zostaje na górze opakowania, dlatego muszę go zbierać, żeby produkt się nie marnował. Nie jest to duża wada i ze względu na działanie jestem w stanie mu to wybaczyć.

Podsumowując, jestem zadowolona z tego serum,  choć nie wypróbowałam jego możliwości w stu procentach, ze względu na to, że nie miałam do czynienia z podrażnieniami posłonecznymi. Jednak bardzo dobrze nawilża moją skórę i pomaga uporać się z suchymi skórkami przy płatkach nosa. Nie wiem, czy skuszę się ponownie, ponieważ cena jest wysoka a jeśli mam go stosować do nawilżania to znam inne tańsze, równie dobre produkty. Ciekawi mnie jego działanie właśnie jako produktu regeneracyjnego po oparzeniach - jeśli macie jakieś doświadczenia, koniecznie dajcie znać.


Co sądzicie o tym serum? Znacie produkty Sesderma? Może macie jakiegoś ulubieńca?
Czytaj dalej

Czy mydło może zastąpić peeling? | Czarne mydło (Savon Noir) Nacomi


Raz-dwa razy w tygodniu lubię oczyścić porządnie twarz z wszelkich zanieczyszczeń, dlatego oprócz standardowego zestawu kosmetyków do pielęgnacji w mojej łazience gości peeling. Nie wykonuję go codziennie, gdyż może to przesuszyć moją twarz. O właściwościach czarnego mydła dowiedziałam się wcale nie tak dawno i postanowiłam go wypróbować. Okazało się, że możemy nim zastąpić wspomniany peeling, gdyż ma bardzo podobne działanie. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy ten produkt zdał egzamin i sprawdził się u mnie, zapraszam dalej.


Czarne mydło jest produkowane ze zmiażdżonych oliwek i wody w Maroku. Działa jak peeling enzymatyczny. Złuszcza i oczyszcza skórę. Idealnie przygotowuje twarz i ciało do dalszej pielęgnacji. Polecany do stosowania przed zabiegami.

Mydło zamknięte jest w plastikowym opakowaniu. W środku posiada dodatkową osłonkę. Opakowanie zawiera 100 ml produktu. Kupiłam je w Hebe za ok. 12zł podczas promocji. W regularnej cenie kosztuje od 13 do 24zł, w zależności od danej drogerii.


Mydło przeznaczone jest do peelingu enzymatycznego oraz do dogłębnego oczyszczania.

Konsystencja jest specyficzna, jakby żelowa, galaretkowata, ciągnąca się. Produkt jest gęsty i trochę przypomina gumę do włosów. Zapach jest dosyć szczególny, jednak mi nie przeszkadza. Pamiętam jak Magda porównywała go do zapachu asfaltu. Mydło ma ciemnozielony kolor. Wystarczy nabrać na palce odrobinę i nałożyć na twarz. Musimy uważać, aby do pudełka nie dostała się woda, ponieważ według producenta mydło szybciej się będzie psuło.

Ja nabieram odrobinę na dłonie, następnie zmydlam go z odrobiną wody i wtedy rozsmarowuję na twarzy. Zazwyczaj zostawiam go na kilka minut, a po tym czasie zmywam ciepłą wodą. Wtedy działa jak peeling enzymatyczny. Przy nakładaniu i spłukiwaniu musimy bardzo uważać na oczy. Wystarczy, że odrobina dostanie się do oka i już strasznie piecze. Czarne mydło świetnie oczyszcza twarz, która aż skrzypi z czystości. Po takim zabiegu jest gładka i miękka, a pory są oczyszczone. Nie podrażnia mojej skóry, a wręcz ją uspokaja.


Jestem mile zaskoczona tym produktem. Początkowo miałam trudności z nakładaniem mydła na twarz ze względu na galaretowatą konsystencję. Teraz już wypracowałam sobie metodę i całkiem dobrze się sprawdza. Po użyciu nie mam suchych skórek, twarz jest wygładzona i mocno oczyszczona. Dodatkowo mydło jest wydajne, gdyż wystarczy odrobina, którą zmydlamy i nakładamy na twarz. Po czarne mydło sięgam maksymalnie 2 razy w tygodniu, aby nie przesuszyć za bardzo skóry. Jeśli jesteście ciekawi tego produktu i zastanawiacie się nad zakupem to serdecznie polecam. 


Używałyście czarnego mydła? Co o nim sądzicie? A może zastanawiacie się nad zakupem? Jakie kosmetyki Nacomi polecacie?
Czytaj dalej

Lipstick Mehr Mac | Idealna, dzienna pomadka + zamienniki


Uwielbiam stonowane pomadki, które nadają się na każdą okazję, nie są zbyt krzykliwe, mogę nałożyć je na co dzień, na uczelnię, na spacer i czuć się w nich dobrze i komfortowo. Długo szukałam odpowiedniej. W końcu znalazłam kredkę, którą nakładałam na całe usta. A potem trafiłam na pomadkę, o której będzie mowa w tym poście. I co się okazało? Są tak do siebie podobne, że mogę je uznać jako zamienniki. Oczywiście minimalne różnice są, jednak na moich ustach wyglądają bardzo podobnie i są w podobnej tonacji. Pomadka, o której mówię to Mehr z Mac. O tańszym zamienniku, a nawet zamiennikach wspomnę poniżej. 

Pomadka znajduje się w typowym dla firmy Mac czarnym opakowaniu w kształcie naboju. Wykończenie pomadki Mehr jest matowe. Mimo to, nie jest tępa, dobrze sunie po ustach i co najważniejsze długo się utrzymuje. U mnie spokojnie wytrzyma kilka godzin (5-6), po tym czasie gdy jem i piję lekko schodzi z ust, zazwyczaj od wewnętrznej strony, a kolor jest nieco bledszy. Przypuszczam, że bez jedzenia utrzymałaby się o wiele dłużej. Moje usta są skłonne do przesuszenia, jednak ta pomadka nie powoduje, że są suche na wiór jak przy stosowaniu innych, matowych pomadek. Koszt pomadki to 86zł.


Muszę o tym wspomnieć - na zdjęciach bardzo trudno oddać jej faktyczny odcień. W rzeczywistości jest bardziej napigmentowana i trochę ciemniejsza. Dużo zależy też od tego, jak mocno ją przyciskamy do ust i jak dużo jej nałożymy. Kolor to brudny róż, dosyć naturalny, zbliżony do koloru ust. Niektórzy widzą w nim także beżowe tony.



ZAMIENNIKI
Jak już wspominałam znalazłam także zamiennik tej pomadki, a mianowicie jest to kredka do ust z Classics nr 305. Jest nieco jaśniejsza, jednak na ustach wygląda bardzo podobnie i ma również matowe wykończenie. Przypadkowo, podczas pisania tego wpisu, odkryłam także kolejny zamiennik. Różni się przede wszystkim wykończeniem, które jest podobne do Mac'owego "lustre", czyli bardziej błyszczące. Jednak odcień ma bardzo zbliżony do Mehr. A mowa tu o pomadce z Maybelline Color Sensational Mystic Mauve nr 250.


Zachęcam także do zajrzenia na blog Agnieszki, którą namówiłam na zakup Mehr :) i przeczytania wpisu, w którym pokazuje aż pięć zamienników tej pomadki.


I jak Wam się podoba? Lubicie takie odcienie? A może macie ją w swoich zbiorach?
Czytaj dalej