Strony

piątek, 23 stycznia 2015

Wyjątkowa paleta? | Oh so special Sleek + swatche


Niedawno robiłam porządki w moich kosmetykach i trafiłam na paletę Oh so special ze Sleeka. Nie było jeszcze jej recenzji na moim blogu, dlatego postanowiłam o niej napisać. Swego czasu palety tej marki robiły furorę na blogach, były bardzo popularne. Teraz troszkę o nich ucichło, na tapecie są palety z Makeup Revolution, Zoevy czy jeszcze innych firm.


Swoją paletkę kupiłam około półtora roku temu na stronie cocolita.pl. Palety te z roku na rok drożeją, kiedyś kosztowały o wiele mniej - dziś ich cena wynosi około 37-40zł. Nie jest to może dużo, ale w porównaniu z ich początkową ceną - widać różnicę. Palety dostępne są w drogeriach internetowych (np. mintishop, ladymakeup) a także na allegro.


Paleta zawiera 12 cieni, ich średnica to ok. 2 cm. Znajdziemy w niej zarówno cienie matowe jak i perłowe. Mamy tu m.in. róże, brązy czy czarny. Paleta posiada lusterko i aplikator - ja używam pędzli i jest mi zbędny, poza tym nie lubię takich pacynek. Zamykana jest na tzw. "klik", więc nie powinna się sama otworzyć np. w kosmetyczce. Opakowanie jest matowe i niestety bardzo się brudzi i ciężko je domyć, stąd widoczne ślady.


Cienie mają swoje nazwy, które były zapisane na przezroczystej folii. Górny rząd: od lewej: Bow, Organza, Ribbon, Gift Basket, Glitz, Celebrate; dolny rząd od lewej: Pamper, Gateau, The Mail, Boxed, Wrapped Up, Noir.
Poniżej dwa zdjęcia - pierwsze zaraz po zakupie, drugie w chwili obecnej - jak widać zużycie nie jest bardzo duże - a jak już mówiłam paletę mam ponad rok, choć przyznam, że nie używam jej codziennie.



Cienie są dobrze nagmentowane, mają ładne kolory i nadają się zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu. Dobrze się je rozciera, niektóre cienie mogą się osypywać jak np. ciemna śliwka czy grafit. Jaśniejsze cienie nie są bardzo mocno widoczne, trzeba nałożyć troszkę więcej cienia na powiekę. Największe zużycie ma pierwszy cień - Bow, gdzie widać już denko. Nadaje się na całą powiekę, do wyrównania kolorytu czy pod inne cienie.
Jeśli chodzi o trwałość to ja używam bazy i z nią te cienie wytrzymują na moich powiekach podobnie jak cienie innych marek, czyli kilka godzin (od rana do wieczora, czasem po ok. 6-7 godzinach lekko zbierają się w załamaniu). 
Moimi ulubionymi cieniami są Boxed, Wrapped Up i Noir (czyli matowy brąz, matowa śliwka i czerń (która swoją drogą jest naprawdę świetna) - to te trzy na samym końcu w dolnym rzędzie).


Poniżej możecie zobaczyć swatche - robione na ręce bez bazy.





Podsumowując, paleta jest uniwersalna, znajdziemy w niej zarówno dzienne cienie, jasne jak i ciemniejsze. Myślę, że wiele osób będzie zadowolonych z tej palety. Polecam szczególnie osobom zaczynającym przygodę z makijażem - tymi cieniami nie zrobimy sobie krzywdy (chyba że mowa o tych mocnych, ciemnych cieniach ;)). Mam ochotę wypróbować inne palety tej marki - szczególnie kusi mnie Garden of Eden oraz Vintage Romance.


Co sądzicie o tej palecie? Macie ją w swoich zbiorach? A może polecacie inną paletę tej marki?

środa, 21 stycznia 2015

Manicure: Koral na paznokciach

Cześć! Dzisiaj zapraszam Was na post paznokciowy - tym razem zaprezentuję Wam lakier z Golden Rose z serii Rich Color nr 07, który gra tutaj główną rolę. Myślę, że taki prosty mani będzie idealny np. na Walentynki, które już za niecały miesiąc.


Nie od dziś wiecie, że uwielbiam lakiery z serii Rich Color. Mam ich coraz więcej w swoich zbiorach. Ta seria ma dużą gamę kolorystyczną, dlatego myślę, że każdy wybierze coś dla siebie. Dziś postawiłam na koral. Jak już wspomniałam błyszczący lakier to Golden Rose nr 07 natomiast na serdecznym jest również lakier z tej samej firmy, ale to lakier matowy. Kolorystycznie są bardzo zbliżone do siebie. Granatowe kropeczki są robione lakierem z Eveline Mini Max nr 425.



Lakiery te bardzo szybko schną, co niewątpliwie jest dużą zaletą. Na moich paznokciach utrzymują się ok. tydzień, czasem 5-6 dni. Myślę, że to dobry wynik - tym bardziej, że lakier z serii Rich Color kosztuje w granicach 5-7zł. Jeśli chodzi o matowy lakier to również jego trwałość jest zadowalająca. W aplikacji nie sprawia problemów, nie smuży i dobrze się go rozprowadza.


Bardzo podoba mi się ten kolor, jest uniwersalny, sprawdzi się zarówno teraz jak i latem. Szkoda, że blogger troszkę zniszczył jakość zdjęć, jednak kolor jest raczej wiernie oddany.


Podoba Wam się ten kolor? Co sądzicie o tym manicure? A może też macie te lakiery w swoich zbiorach? Napiszcie też, czy lubicie lakiery z tej firmy.

niedziela, 18 stycznia 2015

Szukam maski - ideału, czy znalazłam? Recenzja maski do włosów Joanna

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją maski do włosów z serii Argan Oil z Joanny. Przede wszystkim zacznę od tego, że na wielu blogach widziałam kosmetyki z tej serii i opinie były różne i skrajne. Niektórzy zachwycali się całą serią, a inni od razu wydali opinię, że jest fatalna. Jeśli chcecie poznać moje zdanie zapraszam do czytania dalej. Dodam jeszcze, że mam włosy średnioporowate w kierunku do wysokoporowatych, puszące się i suche głównie zimą. Naturalnie są lekko falowane w stronę prostych, wspomnę, że w dzieciństwie były kręcone dopóki mi ich nie ścięto.
Uwielbiam różne odżywki i maski. Dzięki nim moje włosy są ujarzmione, wygładzone i często się błyszczą, dlatego z chęcią zawsze testuję tego typu produkty.


Maska przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera olej arganowy, który ma regenerować i wygładzać włosy, nadawać im sprężystość i blask. Opakowanie zawiera 150 g produktu. Koszt maski to około 6-7zł.


Maska jest dosyć gęsta, zbita, dzięki czemu dobrze się ją rozprowadza na włosach, ponieważ nie spływa z nich. Zapach nie jest nachalny i nie utrzymuje się długo na włosach. Jeśli chodzi o skład to na szóstym miejsca, zaraz za parafiną jest olej kokosowy, a troszkę dalej olej arganowy. Nie wszystkie włosy mogą polubić się z parafiną czy choćby olejem koksowym wysokoporowate mogą się puszyć.


Jeśli chodzi o działanie maseczki na moich włosach to przyznam, ze jestem zaskoczona. Nie byłam do końca przekonana, jednak okazała się naprawdę dobrym produktem. Włosy nie puszą się, czego się obawiałam, a są wygładzone. Są bardzo miękkie w dotyku, co zauważam już podczas spłukiwania maski. Zazwyczaj trzymam ją na włosach od 20 minut wzwyż.


Nie jestem w stanie stwierdzić, czy zregenerowała moje włosy, które są już zniszczone, ale mogę powiedzieć, że dzięki niej mniej widać zniszczenie. Maska dobrze je wygładza i ułatwia ich rozczesywanie. Zauważyłam też, że zaraz po umyciu i wysuszeniu są błyszczące. Nie jest to jednak maska, która silnie nawilży włosy i je silnie zregeneruje. Bardziej skłaniałabym się ku opinii, że jest to produkt doraźny, który sprawdzi się w celu zamaskowania niedoskonałości, zniszczeń na włosach.


Podsumowując, maseczka ładnie wygładza moje włosy, nie obciąża ich, są miękkie i przyjemne w dotyku. Zauważyłam też, że po jej użyciu moje włosy są proste (dzięki czemu nie musiałam już używać prostownicy). Produkt jest dosyć wydajny, choć ostatnio nakładam więcej produktu w celu zwiększenia efektu, więc nie wiem na jak długo mi wystarczy, ale myślę, że przy regularnym stosowaniu 2 razy w tygodniu będę ją jeszcze używać przez ok. 2 miesiące. Na pewno napiszę na ile mi wystarczyła, jak już zużyję ten produkt. Plusem jest także cena. 


Napiszcie, czy miałyście tą maseczkę i  co o niej sądzicie. A może polecicie mi jakąś dobrą maskę?

środa, 14 stycznia 2015

Korektor idealny? Catrice

O tym korektorze słyszał już chyba każdy. Pojawiał się kilkakrotnie na blogu, czy to w ulubieńcach czy w innym poście. Jednak nie było tu jeszcze pełnej recenzji, dlatego postanowiłam taką napisać.


Korektor jest zamknięty w małym słoiczku, który zawiera 3g produktu. Jego cena to 12,90zł. Produkt jest dosyć gęsty, jednak pod wpływem ciepła palców staje się o wiele bardziej kremowy i dobrze się go rozprowadza. Jest wydajny - używam go od ok.7-8 miesięcy, codziennie a zużycie jest nieduże, co widać na zdjęciu. Na opakowaniu widzimy datę przydatności: 6 miesięcy od otwarcia - ja postanowiłam używać go dalej, ponieważ nie zmienił zapachu, wyglądu, konsystencji, właściwości i nie uczula.


Do wyboru mamy trzy odcienie. Ja mam najjaśniejszy - 010 Ivory, choć uważam, że dla dużych bladziochów może okazać się za ciemny, jednak większość osób o jasnej cerze powinna być zadowolona. 010 to jasny, lekko żółtawy odcień. Możemy go nabyć w drogerii Natura czy Hebe (czyli tam, gdzie są szafy Catrice).


Kamuflaż świetnie zakrywa niedoskonałości, różne krostki, wypryski czy inne zmiany na twarzy. Stosowałam go też przez jakiś czas pod oczy na widoczne żyłki i również dobrze się sprawdzał, choć jednak może być za ciężki do stosowania w tych okolicach. Nie zauważyłam, żeby wysuszał skórę, jednak czytałam opinie innych dziewczyn, które mówiły, że przy długotrwałym stosowaniu pod oczy lekko wysusza, dlatego ważna jest pielęgnacja tych okolic - dobrze nawilżający krem pod oczy.


Korektor możemy szybko i łatwo rozetrzeć, nie ma z tym problemu, a także niesamowicie długo się utrzymuje. Krycie również określiłabym jako mocne.


Podsumowując, ten korektor jest moim ulubieńcem w swojej kategorii. Nie znalazłam jeszcze tak dobrego produktu, który zakrywałby niedoskonałości czy przebarwienia. Jest wydajny, trwały i nie kosztuje dużo.

Napiszcie, czy miałyście ten korektor i co o nim sądzicie. A może macie już ulubieńca w tej kategorii?

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Podsumowanie mojej wishlisty kosmetycznej (#2)

Postanowiłam zrobić małe podsumowanie ostatniej wishlisty kosmetycznej. Zobaczycie czy udało mi się ją zrealizować i jak to naprawdę z tymi listami jest.

Odkąd zaczęłam robić listy życzeń (czy to graficznie czy w notatniku) do moich zbiorów trafiają bardziej przemyślane zakupy. Kosmetyki, które kupuję są tymi, które bardzo chcę wypróbować i długo nad nimi myślałam. Staram się wszystko sobie planować i zastanowić się nad zakupem, czy rzeczywiście dana rzecz jest mi potrzebna. Taka lista jest ułatwieniem nie tylko dla mnie, ale i dla moich bliskich, którzy chcą mi coś kupić, zrobić jakiś prezent, a nie wiedzą, z czego byłabym zadowolona. Dotyczy to nie tylko kosmetyków, ale także gadżetów, książek, ubrań itp. Fajnie też odhaczać sobie punkt po punkcie, gdy zrealizowaliśmy daną zachciankę/marzenie i cieszyć się z tego zakupu.


Jak widzicie, udało mi się zrealizować większość punktów. Kupiłam podkład Revlon Colorstay 150 Buff (1), lakier Bordeaux z Essie (3b), lakier z Golden Rose z serii Rich Color nr 28 (odpowiednik Bahama Mama z Essie) (4), serum do twarzy - ja wybrałam serum ze Starej Mydlarni Argan&Neroli (5), pędzelek Setting Brush z Real Techniques (6b), Duraline z Inglota (7), krem do ciała masło shea i kakao Isana (ja używam go do kremowania włosów) (8).
Nie kupiłam rzęs Demi Wispies z Ardell (2), lakieru Sole Matte z Essie (3a), pędzla Shading blush z Real Techniques (6a) oraz różu (bronzera) Taupe z Nyxa (9).
Z rzeczy, których nie kupiłam bardzo chcę kupić dwie: produkt z Nyxa oraz sztuczne rzęsy i mam nadzieję, że mi się to uda. Na Nyxa polowałam, ale ciągle jest wykupiony, czy to na mintishop czy cocolicie. Dwie pozostałe rzeczy, póki co sobie odpuściłam i uważam, że nie są mi potrzebne.
Zrealizowałam też kilka punktów z listy, którą miałam w notatniku - m.in. puder Kryolan, baza Lumene czy pomadka Plumful MAC.

Listy życzeń to świetna sprawa! W budowie mam już następną, na której znajduje się tylko kilka rzeczy, które oczywiście poddałam dokładnej analizie i wiem, że chcę je kupić, a nie są to tylko chwilowe zachcianki.

Dajcie znać, czy tworzycie takie wishlisty i czy je realizujecie. A może macie któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?

piątek, 9 stycznia 2015

Odkrycia pielęgnacyjne 2014 roku


Jak zapowiadałam, dziś czas na wpis z kosmetykami do pielęgnacji, które są moimi odkryciami w 2014 roku. Mogę też śmiało powiedzieć, że są to moi ulubieńcy w tej kategorii.


Zacznę od produktu do demakijażu, który okazał się hitem w blogosferze. Jest to oczywiście płyn micelarny Garnier 3w1. Według mnie jest to naprawdę dobry produkt, który dorównuje innym, droższym kosmetykom tego typu. Doskonale zmywa makijaż, nie podrażnia, jest w dużej butelce, a co za tym idzie jest wydajny i co najważniejsze jest tani. Pełna recenzja [tutaj]. Można go dostać w drogeriach typu Super-Pharm, Hebe, swego czasu był nawet w Biedronce.


Kolejnym odkryciem roku 2014 jest maska do włosów Gloria. Świetna maska z krótkim składem, którą można wzbogacać np. olejami. Na moich włosach działa naprawdę dobrze, wygładza je, świetne emulguje oleje, sprawdza się zarówno nałożona na włosy na kilka godzin jak i na parę minut. Pełna recenzja [tutaj]. Do kupienia w mniejszych sklepikach, w hurtowniach kosmetycznych, Auchanie i supermarketach.


 Jeśli mowa o włosach to moim odkryciem są właśnie oleje i olejowanie włosów. W tym roku wreszcie regularnie zaczęłam to robić i zauważyłam efekty. Pokażę Wam jeden z produktów, który stosowałam w tym celu (zarówno samodzielnie jak i jako dodatek do masek itp.). Jest to Oil Therapy z olejkiem arganowym z firmy Loton. Co mnie zaskoczyło to naprawdę dobry skład tego oleju, dla przypomnienia:  olej słonecznikowy, substancja tłuszczowa (emolient), olej arganowy, antyoksydant, kompozycja zapachowa. To olej wielofunkcyjny - nada się zarówno do pielęgnacji włosów jak i ciała. Jeśli chodzi o włosy to dzięki niemu są ujarzmione, nie puszą się i bardziej błyszczą. Można go kupić w Naturze.


Następnym produktem, o którym wspomnę jest krem do rąk Anida z woskiem pszczelim i olejem makadamia. Świetnie nawilża i przede wszystkim bardzo ładnie pachnie. Uwielbiam go! Recenzja [tutaj].


W ubiegłym roku bardziej dbałam o włosy, dlatego oprócz olejowania, kremowałam też włosy. W tym celu stosowałam krem do ciała z Isany z masłem shea i kakao. Świetnie wygładzał włosy, które po zastosowaniu tego produktu był lśniące i błyszczące. Bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość, aby nakremować włosy. Efekt po umyciu był naprawdę zadowalający!


Kolejny kosmetyk, o którym muszę napisać jest krem do twarzy przywracający nawilżenie Purritin marki Iwostin. Mam go stosunkowo krótko, ale już zasłużył na miano odkrycia roku 2014. Więcej o nim napiszę w oddzielnym poście, ale już teraz mogę powiedzieć, że naprawdę dobrze i szybko nawilża. I oczywiście błyskawicznie się wchłania.


To już wszystkie moje odkrycia pielęgnacyjne minionego roku. Jestem z tym kosmetyków bardzo zadowolona i cieszę się, że je nabyłam. Świetnie się u mnie sprawdzają i mogę je polecić każdemu.



Napiszcie, czy używałyście któregoś z tych produktów i jakie są Wasze opinie na ich temat. A jakie kosmetyki do pielęgnacji Wy odkryłyście w 2014 roku?

wtorek, 6 stycznia 2015

Odkrycia kosmetyczne 2014 roku


Rok 2014 dobiegł końca, dlatego postanowiłam napisać małe kosmetyczne podsumowanie. Początkowo mieli to być ulubieńcy roku 2014, jednak w ostatecznej wersji będą to odkrycia kosmetyczne. Stwierdziłam, że ulubieńców dodawałam praktycznie co miesiąc, dlatego możecie sobie do nich wrócić i poczytać co najbardziej lubiłam i najczęściej używałam w danym miesiącu. Ten wpis będzie dotyczył moich odkryć w kolorówce. Przedstawione tu produkty nie koniecznie będą ulubieńcami (bo niektóre mam za krótko, żeby to stwierdzić). Będą to kosmetyki, które kupiłam w tym roku i są dla mnie w jakiś sposób nowościami. Zapraszam dalej!


Na początku wspomnę o sypkich cieniach Star Dust z MySecret. Te pyłki skradły moje serce. Wyglądają bardzo ładnie, wystarczy niewielka ilość, a więc są bardzo wydajne. W dodatku kosztują niewiele, czasem też są na promocjach i kosztują wtedy ok. 5zł.


Nie mogę nie wspomnieć o słynnym już cieniu o konsystencji kremowo-żelowej z Maybeline Color Tattoo w odcieniu Permanent Taupe. Idealnie sprawdzał się do podkreślenia brwi. To zdecydowanie odkrycie i ulubieniec tego roku! Wspominałam o nim m.in. w ulubieńcach stycznia [tutaj].

Korektor-kamuflaż z Catrice w odcieniu 010 Ivory to kolejne odkrycie tego roku. Używałam go niemal codziennie odkąd go mam. Świetnie zakrywa niedoskonałości. Wspominałam o nim m.in. w ulubieńcach czerwca [tutaj].

Moje niedawne odkrycie to cień Infallible L'Oreal w odcieniu 002 Hourglass Beige. Jest przyjemny w aplikacji, ponieważ to sprasowany pigment, jest miękki i dobrze się go rozprowadza. Przepięknie się mieni! Chciałabym przetestować inne kolory z tej serii. Pisałam o nim m.in. w ulubieńcach grudnia [tutaj].


Kosmetyki firmy MAC są dla mnie nowością w minionym roku. Dopiero zapoznaję się z tą marką, ale już mam kilka produktów na liście życzeń, które chciałabym jeszcze przygarnąć, przede wszystkim mowa tu o rozświetlaczu i różu do policzków.


W 2014 roku kupiłam sypki puder ryżowy z Kryolanu. To dla mnie nowość ale mam nadzieję, że będę z niego zadowolona. Na razie spisuje się w porządku i dobrze matuje.


Kosmetyki z Golden Rose pozytywnie mnie zaskoczyły. W tym roku przede wszystkim odkryłam pomadki z serii Velvet Matte, mam już cztery sztuki i chcę więcej! Mają piękne kolory, długo się utrzymują i mają bardzo fajną konsystencję. W dodatku kosztują niedużo, bo 10,90zł.

W tym roku przybyło mi też kilka kredek/konturówek do ust - znów postawiłam na Golden Rose. Używałam ich głównie solo, na całe usta. Ich trwałość jest niesamowita! Z pomadką ochronną nie wysuszały ust.


Uwielbiam malować paznokcie i moje zbiory lakierowe ciągle się powiększają. W 2014 roku najwięcej lakierów przybyło mi z Golden Rose z serii Rich Color. Są niesamowite, mają świetne kolory, długo się utrzymują (niektóre nawet tydzień albo i dłużej). Znałam je wcześniej, ale właśnie w ubiegłym roku kupiłam o wiele więcej kolorów.


Przedstawione produkty to moje odkrycia i nowości w kolorówce w 2014 roku. O większości z nich wyrobiłam już sobie zdanie i jestem z nich zadowolona. Cieszę się, że kupiłam tyle świetnych kosmetyków i z przyjemnością mi się ich używało. Mam nadzieję, że rok 2015 przyniesie jeszcze więcej cudownych kosmetyków, o których oczywiście się dowiecie w recenzjach, postach z zakupami czy ulubieńcach.



Planuję też napisanie posta z odkryciami pielęgnacyjnymi. Myślę, że znajdzie się kilka takich produktów, które kupiłam w 2014 roku i miło mnie zaskoczyły.


Napiszcie, jakie są Wasze odkrycia kosmetyczne w kolorówce, co Was zaciekawiło, zainteresowało, co nowego kupiłyście. A może macie któryś z kosmetyków pokazanych wyżej? Czekam na Wasze wypowiedzi!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Africa Alterra Anida antyperspirant aplikacja Astor Avon Babydream Balea balsam balsam do ciała Batiste baza BB BeBeauty Bell Biały Jeleń Biedronka Bielenda BingoSpa Biochemia Urody Bioderma Biovax Blot Powder Body Resort Bourjois bronzer Butterfly Calvin Klein Carlo di Roma Carmex Catrice ChapStick chusteczki nawilżane ciekawe posty Cien cienie cień sypki Cleanic Clinique cocolita.pl codzienność Color Tattoo Dada Delia demakijaż denko Dermedic DIY Douglas.pl Dove EcoTools efoxcity.net Essence essie Eveline eyeliner ezebra.pl F&F filmy filtr Flormar Floslek Fluffy Towels fluid for men fotografie Garnier Gloria Golden Rose Got2b gradient Green Pharmacy H&M Hakuro Hean Hebe Home&You Inglot Ingrid inspiracje Isana jajko ebelin Joanna Joko Kallos kamuflaż Kobo kolagen Kolastyna konkurs konturówka korektor kosmetyczka kosmetyki kredka do ust krem krem do opalania krem do rąk krem do twarzy krem ochronny krem pod oczy książka książki kulturalnie kuracja do włosów kuracja parafinowa L'Biotica L'Oreal lakiery lato lemax Lenka Life lifestyle liner Lirene liście manuka Loton Lovely MAC maczek Mades Cosmetics Maestro makeup makijaż Manhattan Marion Mariza maseczka maska maska błotna masło do ciała masło Shea Max Factor Maybelline maść z witaminą A MBox Mexx mgiełka miniaturki miniatury Miss Sporty Misslyn mix zdjęć motywacja MUA muzyka mydełko MySecret nauka niezbędnik Nike Nivea NYC odkrycia odżywka Oeparol Olay olej arganowy olej do włosów opalanie OPI optymizm organizacja organizer Oriflame Original Source Paese paleta Palmolive Pantene paznokcie peeling perfumy pianka pianka do golenia piasek pielęgnacja PlanetSpa pocztówki podkład pomadka promocja przegląd miesiąca przesyłki próbki puder puder bambusowy pędzle płyn micelarny recenzje Reserved Retimax Rexona Rimmel Rossmann rozcieńczalnik rzęsy róż Sense&Body Sensual serum serum do rzęs Seyo Shinybox sierpień z Optymistyczną Sleek Soraya studia suchy szampon Sun Ozon Sunbrella Super-Pharm swatche Synergen szampon szczoteczka do twarzy szminka sól do kąpieli tag TangleTeezer The Body Shop tonik torebka Tołpa tusz ubrania Ultra Doux ulubieńcy Uriage Veet Vichy W7 wakacje Wibo wieczorna pielęgnacja wishlista woda brzozowa woda termalna woski Yankee Candle wygrana włosy youtube Yves Rocher zakupy zdjęcia Ziaja zmywacz znak.com.pl świeczka święta żel żel do golenia