Manicure: Lavender & dots

sobota, 6 lutego 2016 13 komentarzy

Dwa tygodnie temu ściągnęłam hybrydę i postanowiłam od niej trochę odpocząć. Wróciłam do zwykłych lakierów i powiem szczerze, że trochę za nimi tęskniłam. Moimi ulubionymi lakierami są lakiery z Golden Rose i to one odgrywają największą rolę w manicure, który Wam pokażę. Na żywo wygląda to wszystko znacznie lepiej, niestety od kilku dni jest szaro i ponuro za oknem i zdjęcia nie wychodzą takie, jakbym chciała. Mani jest bardziej pastelowy i dziewczęcy. Myślę, że może to być także propozycja walentynkowa, jeśli nie lubicie przesłodzonych serduszek czy czerwieni na paznokciach.


Jak już wspominałam, użyłam lakierów z Golden Rose oraz Eveline. Białe kropeczki zrobiłam szpilką i lakierem, który mam już bardzo dawno w swoich zbiorach i nie wiem skąd pochodzi. Na paznokciach na powyższym zdjęciu kolejno: Golden Rose Rich Color nr 103, Golden Rose Color Expert nr 76, szary to Eveline Color Expert nr 921 i następnie znów GR RC 103.


Ten manicure utrzymuje się u mnie już kilka dni w nienaruszonym stanie. To także zasługa wysuszacza z Sally Hansen, który nabłyszcza i działa jak top. Uwielbiam takie pastelowe kolory na paznokciach, a kropeczki dodają uroku całemu mani. Jeśli będziecie miały tylko możliwość to koniecznie zobaczcie te lakiery na żywo - zakochacie się od pierwszego wejrzenia o ile lubicie takie odcienie.


Używacie zwykłych lakierów czy wolicie hybrydy? Jakie kolory najczęściej goszczą na Waszych paznokciach?
Czytaj dalej »

Czekoladowe spełnienie marzeń od Makeup Revolution bez kalorii | Paleta Naked Chocolate I ❤ makeup

środa, 3 lutego 2016 41 komentarzy

Wiecie jaka jest moja największa, słodka tajemnica? Uwielbiam czekoladę! Pewnie wiele z Was także, jednak wiadomo, że nie jest to coś, co możemy jeść bez ograniczeń. Gdy tylko zobaczyłam palety marki Makeup Revolution od razu kupiły mnie swoim opakowaniem. Wyglądają jak tabliczka czekolady, aż chciałoby się je zjeść. W tym poście przekonacie się, czy wnętrze ma także smakowite i godne uwagi.

Uwielbiam cienie do powiek i mam ich całkiem sporo w swoich zbiorach. Gdy tylko mam więcej czasu, siadam i tworzę różne makijaże. Jeśli będziecie zainteresowani, to pokażę Wam wszystkie moje paletki i pojedyncze cienie. Paleta Naked Chocolate z Makeup Revolution jest ze mną od sierpnia, zatem miałam dużo czasu, aby wyrobić sobie o niej zdanie. 

Paletę można kupić w wielu drogeriach internetowych, a także stacjonarnie (Jasmin, Drogerie Polskie). Jej cena to 39,90zł. Zawiera 16 cieni do powiek w czekoladowych odcieniach. Znajdziemy tu zarówno błyszczące cienie jak i matowe. Paleta posiada duże lusterko i aplikator - pacynkę, którego ja nie używam, o wiele lepiej sprawdzają się pędzle. Opakowanie wygląda jak tabliczka białej czekolady. Do palety dołączona jest folia, na której umieszczone są nazwy cieni, które kojarzą się z czekoladą. To nie koniec czekoladowych niespodzianek. Kolejny czekoladowy akcent to zapach! Myślę, że fanki słodkości nie będą mogły się oprzeć!


Paleta ma piękne kolory utrzymane w podobnej, głównie ciepłej tonacji - znajdziemy to przede wszystkim brązy, beże i pochodne tych kolorów. Pigmentacja tych cieni jest zadowalająca, na powiekach są widoczne i nie trzeba nakładać ich niezliczoną ilość razy, żeby coś dostrzec. Dobrze się je nakłada oraz rozciera. Nie są tępe i suche, ale mają jakby mokrą konsystencję, dzięki czemu nie pylą tak jak np. cienie z Inglota. Na moich powiekach utrzymują się równie długo co cienie innych, droższych marek. W palecie dwa cienie są większe od pozostałych Smoothly oraz Way - producent przewidział, że najczęściej używany cień to cielisty, który nakładamy na całą powiekę oraz błyszczący, który może służyć jako rozświetlacz. Najczęściej używam cieni matowych: Tob-le-rone oraz Milky które są na samym dole palety oraz złotego (cień pod dużym cielistym) do podkreślenia kącika oka. Możemy nią stworzyć zarówno dzienny makijaż jak i wieczorowy. 

Musze wspomnieć także o wadach. Minusem tej palety jest jej zamykanie - opakowanie jest masywne i raczej solidne, jednak samo zamknięcie pozostawia wiele do życzenia. Po kilku miesiącach użytkowania zepsuło się, pękła górna część i paleta się nie zamyka. Oczywiście, jeśli trzymamy ją tylko w domu to nie będzie nam to bardzo przeszkadzać, jednak oczekiwałam, że zamykanie będzie bardziej wytrzymałe.

Poniżej możecie zobaczyć swatche cieni, które znajdują się w tej palecie. Na pierwszym zdjęciu, idąc od dołu, mamy pierwszy rząd z palety itd.


Podsumowując, uważam, że to godna uwagi paleta, dobra jakościowo z mnóstwem ciekawych kolorów. Utrzymana jest w ciepłej tonacji, fanki brązów powinny być z niej zadowolone. Na korzyść przemawia także cena. Makeup Revolution oferuje także inne "czekoladki". Mnie wpadła w oko także Death by Chocolate, która ma bardziej zróżnicowane kolory, znajdziemy w niej m.in. fiolety. Jeśli nie chcecie wydać dużo pieniędzy na paletę cieni, a dostać dużo ładnych i napigmentowanych kolorów to polecam Wam ją serdecznie.


I jak? Urzekła Was ta paleta? Czy też tak jak ja jesteście fankami czekolady? Może macie już swoją dietetyczną czekoladkę?
Czytaj dalej »

Przegląd miesiąca (styczeń)

poniedziałek, 1 lutego 2016 28 komentarzy

Zapraszam Was na przegląd miesiąca. Jest to post poświęcony książkom, filmom, muzyce, ciekawym wydarzeniom, zakupom. Być może coś Was zainspiruje, zaciekawi. Zapraszam do czytania!

1. Obejrzane filmy
"Praktykant" - jeden z lepszych filmów, jakie obejrzałam w ostatnim czasie. Ben, który jest na emeryturze rozpoczyna staż w firmie zajmującej się sprzedażą odzieży przez internet. Zabawny, miejscami wzruszający, ciepły film, który polecam każdemu z Was. Główną rolę gra Robert de Niro, a obok niego piękna Anne Hathaway.

"Co Ty wiesz o swoim dziadku" - to drugi film z  Robertem de Niro  w roli głównej. Na tym filmie byłam w kinie, nie jest to szczyt moich marzeń, ale wielu osobom będzie się podobał. Ma to być film zabawny, dowcipny, jednak nie do końca mnie przekonał. Jason - mężczyzna, który niebawem ma sie ożenić (gra go Zac Efron) wybiera się (nie do końca z właśnej woli)  na przejażdżkę ze swoim niestandardowym i nie zwyczajnym dziadkiem (którego gra de Niro). Swoją drogą wreszcie Zac gra zupełnie inną rolę niż dotychczas - takiego Efrona jeszcze nie widziałam.

"Man Up" - mężczyzna umawia się na randkę w ciemno i myli kobiety. Nancy, bo tak ma na imię bohaterka filmu, nie wyprowadza go z błędu i wciela się w Jessicę, dziewczynę, z którą się umówił. Całkiem przyjemny, lekki film - komedia romantyczna, wiele śmiesznych scen, mnie się podobał i polecam.

"Miłość na zamówienie" - ten film oglądałam już po raz drugi, przeglądałam swój filmweb i widziałam go także w 2014r. Tripp ma już 35 lat i nadal mieszka z rodzicami, którzy chcą, aby ich syn wreszcie wyprowadził się z domu. Zatrudniają kobietę, która ma im w tym pomóc. Lekki, przewidywalny film z Sarah Jessicą Parker.




2. Najczęściej słuchane piosenki
W tym zestawieniu pojawią się przede wszystkim piosenki, które towarzyszyły mi podczas fitnessu.  Coś szybkiego i rytmicznego: "Livin la Vida" Remady&Manu-L ft. J-Son, "Exotic" Priyanka Chopra ft. Pitbull, "Taboo" Don Omar oraz "Welcome to the dancefloor" ItaloBrothers. I na koniec najlepsza i cudowna nutka: "Rivers" Thomas Jack.







3. Ciekawa strona
Ororo.tv to strona, na której możemy znaleźć mnóstwo seriali i filmów po angielsku z napisami w tymże języku. Znajdziemy tam m.in. "Plotkarę", "Orange is the new black", "Limitless", "Downtown Abbey", "Skins" i wiele innych. To świetny sposób na naukę języka angielskiego. Możemy założyć konto na tej stronie, wtedy mamy dostęp do polskich tłumaczeń, tylko jest pewien limit na to - jednak zawsze możemy skopiować słówko czy zdanie i sprawdzić znaczenie w translatorze.




4.Ulubiona gra/ćwiczenia
W styczniu, gdy tylko miałam chwilę sięgałam po grę na xboxa i kinect Your shape. Fitness Evolved. Dużo fajnych ćwiczeń, personalnych treningów, gier gimnastycznych i tym podobnych. Uwielbiam!


5. Wydarzenie
Wydarzeniem tego miesiąca będzie przede wszystkim zdana sesja i rozpoczęcie ferii. Udało mi się zdać egzaminy w zerowych terminach i teraz mogę się cieszyć wolnym czasem. Prawie cały styczeń poświęciłam nauce i egzaminom, więc teraz będę mogła wreszcie odpocząć. Jestem ciekawa jak Wasza sesja i czy macie dużo egzaminów.
Na początku stycznia wzięłam udział w Babinarium - webinarium dotyczącym blogowania, obejrzałam i jestem pełna zapału i nowych pomysłów!


6. Post miesiąca
Wpis, który polecę Wam tym razem to post dotyczący palety do twarzy z Wibo. Jeśli chcecie poznać moją opinię o tej, jakże popularnej ostatnio palecie oraz obejrzeć swatche, to zapraszam tutaj.



Zapraszam Was także na mojego instagrama, gdzie dzieje się więcej i często wrzucam zdjęcia, które nie są publikowane na blogu.

@OPTYMISTYCZNA25

A jak wyglądał ten miesiąc u Was? Co ciekawego obejrzałyście, przeczytałyście, odkryłyście?
 


Pozostałe posty z serii: PRZEGLĄD MIESIĄCA możecie zobaczyć TUTAJ.
Czytaj dalej »

Ulubieńcy stycznia

piątek, 29 stycznia 2016 50 komentarzy

Styczeń dobiega końca, więc czas na ulubieńców kosmetycznych. Był to miesiąc ciężki i pracowity dla mnie, jednak sesję mam już za sobą, więc mogę powrócić do normalnego życia. Nie był to czas odkryć kosmetycznych, gdyż nauka zabierała mi większość wolnego czasu. Jednak udało mi się wyszukać cztery perełki, po które w tym miesiącu sięgałam najczęściej i ich używanie sprawiało mi przyjemność.


PALETA 3 STEPS TO PERFECT FACE WIBO
Paleta do konturowania z Wibo to naprawdę świetny produkt. Zawiera bronzer, rozświetlacz i róż. Znalazła się w moich ulubieńcach przede wszystkim dzięki temu ostatniemu produktowi. Róż wygląda na moich policzkach bardzo ładnie, świeżo i dziewczęco, nie widać żadnych nachalnych drobinek. Bronzer i rozświetlacz także był przeze mnie używane i nie mogę zarzucić nic złego tym produktom. Jeśli chcecie poczytać więcej o tym trio, to na blogu znajdziecie wpis poświęcony tej paletce.


MLECZKO PROSTUJĄCE WŁOSY MARION
Ten produkt bardzo dobrze sprawdził się na moich włosach. Używałam go na mokre włosy zaraz po myciu przed suszeniem. Włosy były miękkie i proste. Mleczko nie skleja włosów, a dodatkowo przepięknie pachnie. W dodatku to produkt termoochronny. Na pewno znajdzie się wiele przeciwniczek tego produktu ze względu na to, że nie jest to naturalny kosmetyk, ponieważ od pewnego czasu mamy tendencję typu "tylko naturalne kosmetyki są ok". Jednak jeśli tak jak ja zachowujecie zdrowy rozsądek, polecam Wam serdecznie wypróbować ten produkt.


BIBUŁKI MATUJĄCE WIBO
Swego czasu nie używałam bibułek i używałam to za zbędny gadżet. Jednak teraz doceniam ich właściwości. Dobrze zbierają nadmiar sebum, redukują błyszczenie, nie niszcząc makijażu. Więcej nie wymagam od tego typu produktu. Plusem jest także cena oraz dostępność - możemy je kupić za ok. 6zł w Rossmannie. 


WODOODPORNA KREDKA DO UST CLASSICS 305
To idealna dla mnie kredka nude. Jest w kolorze moich ust, może ciut ciemniejsza. Wygląda bardzo naturalnie na moich ustach. Używam ją zazwyczaj wtedy, gdy mam ciemniejszy makijaż oczu. Długo się utrzymuje, jest tania i możemy ją kupić na stoiskach Golden Rose. 


To już wszystkie produkty, które zasłużyły na miano ulubieńców w tym miesiącu. Używałyście tych kosmetyków? Co o nich sądzicie? I jakie kosmetyki Wy polubiłyście w tym miesiącu?
Czytaj dalej »

Zakupy: styczeń | Estee Lauder, Semilac, Bell

wtorek, 26 stycznia 2016 33 komentarze

W tym miesiącu nie kupiłam zbyt wiele kosmetyków. Nauka i sesja sprawiły, że nawet nie miałam czasu wychodzić do drogerii czy buszować po sklepach online. Kupiłam tylko to, co od dawna planowałam, a przy okazji wpadło w moje ręce kilka prezentów i drobiazgów. W lutym wreszcie będę miała ferie, więc zapewne zrealizuję więcej punktów z mojej wishlisty. Końcówkę grudnia i styczeń poświęciłam także na małe porządki w kosmetykach i wreszcie pozbyłam się wielu rzeczy, których nie używałam i nie potrzebuję. Na półkach zrobiło się więcej miejsca, coraz mniej kosmetyków mam w zapasie (tylko kilka rzeczy z pielęgnacji plus 3 tusze do rzęs), więc idzie mi coraz lepiej. Pokazywałam Wam też na instagramie - jeśli jeszcze mnie nie śledzicie, zachęcam do obserwowania: TUTAJ - zdjęcia z mojego placu bitwy. Wyrzuciłam sporo niepotrzebnych rzeczy, lakierów do paznokci i innych produktów. Zostało mi jeszcze kilka kosmetyków do oddania i wreszcie będzie luźniej.

Teraz planuję zmienić troszkę pielęgnację i poszukuję odpowiednich kosmetyków dla mnie. Myślę, że ukaże się także wpis z podsumowaniem mojej pielęgnacji twarzy obecnie i gdy tylko zużyję te kosmetyki, to rozejrzę się za czymś innym. Może polecicie mi coś konkretnego z fajnym składem? Chodzi mi przede wszystkim o produkty do mycia twarzy, kremy i toniki.



Przechodząc do zakupów - główny zakup miesiąca to podkład z Estee Lauder Double Wear. Bardzo chciałam go przetestować, ponieważ mnóstwo dziewczyn o nim mówi i zachwala. Nadal zastanawiam się jaką opinię ostateczną wydać o tym produkcie, więc póki co się wstrzymam i potestuję jeszcze dłużej. Jeśli macie ten podkład to koniecznie napiszcie jak się u Was sprawdza.

W jednej z drogerii internetowych kupiłam także lakier hybrydowy z Semilac nr 031, ponieważ brakowało mi takiego w mojej kolekcji. Do zamówienia dorzucono mi eyeliner Ruby Rose, a raczej czarną kredkę automatyczną, która jest naprawdę mocno czarna i pod tym względem może konkurować z żelową kredką SuperShock z Avonu, choć jeszcze nie wiem jak z trwałością.


Od Moniki dostałam Lip Tint z Bell w pięknym fuksjowo-jagodowym kolorze. Za mną już pierwsze testy i pewnie wspomnę o nim kiedyś na blogu. Kochana, dziękuję raz jeszcze.
Kupując prezent dla mojej babci do koszyka dorzuciłam oliwkową maseczkę z Ziaji, którą bardzo lubię i serdecznie Wam ją polecam. Ja oczywiście ją zmywam i nie zostawiam na twarzy, jak zaleca producent. 
Szampon Dokładne oczyszczenie, regeneracja z Pilomaxu dostałam i po pierwszych użyciach byłam mile zaskoczona. Włosy były mięciutkie i błyszczące, choć pełną opinię wydam jak poużywam go dłużej. 




I to już wszystkie produkty, które przybyły do mnie w styczniu. Napiszcie, czy miałyście te kosmetyki i co o nich sądzicie. I tak jak pisałam na początku wpisu, proszę Was o polecenie kosmetyków do pielęgnacji twarzy.

Czytaj dalej »
SZABLON BY: PANNA VEJJS.