Strony

wtorek, 26 sierpnia 2014

14/16 SZO: 8 lakierów idealnych na lato (i nie tylko)

Hej! Dziś chciałabym Wam pokazać kilka lakierów, które są świetne na lato i bardzo często ich używałam w tym czasie. Pięknie wyglądają na paznokciach i ładnie podkreślają opaleniznę. Może coś podpatrzycie czy to na następny sezon, czy na jesień - z powodzeniem na tę porę roku też się nadają - bo kto powiedział, że jesienią trzeba nosić tylko ciemne i stonowane kolory? Warto przywołać trochę lata na paznokciach. Dosyć tej gadaniny, zapraszam dalej!

 

Tak wygląda cała gromadka lakierów, które polubiłam i używałam całe wakacje. Poniżej bardziej szczegółowe opisy i ich nazwy.


Na początek dwa lakiery z Golden Rose Rich Color, które na moich paznokciach lądowały non stop. Ta seria totalnie mnie zaskoczyła i jestem nią oczarowana! Zarówno mówię tu o kolorach, kryciu jak i trwałości. Polecam każdemu, koszt lakierów to 6,9zł, ale w różnych sklepikach czy to hurtowniach możecie kupić je jeszcze taniej - ja te dwa lakiery kupiłam po 4,5zł za sztukę. Numery lakierów: piękny błękitny lakier to numerek 38 a jasny liliowy lakier to numer 103 [osobny post tutaj].


Kolejne lakiery pochodzą z firmy Essie. Szczególnie polecam Wam nieśmiertelny i bardzo znany kolor: Watermelon, który kupiłam w tym miesiącu. Ni to róż ni to czerwień - coś pomiędzy. Pięknie wygląda na paznokciach. Pozostałe dwa to chłodna mięta Where's my chauffeur oraz neonowy koral Camera.


Następne kolorki to piękny miętowy lakier z połyskiem Inglot nr 969, o którym pisałam w ulubieńcach miesiąca, cielisty "nude" kolor z Catrice 030 [osobny post tutaj] oraz jasny róż z Eveline 325, który świetnie podkreślał opaleniznę i wyglądał ładnie zarówno na dłoniach jak i na stopach.


Tak prezentuje się szczęśliwa ósemka, która naprzemiennie pojawiała się na moich paznokciach latem. Dajcie znać, czy macie któryś z tych lakierów, co sądzicie i jakie lakiery królowały u Was w te wakacje.

niedziela, 24 sierpnia 2014

13/16 SZO: Ulubieńcy sierpnia

Witajcie Kochani! Sierpień dobiega końca, dlatego przychodzę dzisiaj z ulubieńcami miesiąca. Tym razem będzie to sześć kosmetyków, które polubiłam i serdecznie Wam polecam.



Lakier Inglot nr 969- piękny miętowy kolor z połyskiem, wygląda świetnie na paznokciach, choć bardzo trudno uchwycić jego kolor na zdjęciach, dlatego jeszcze nie doczekał się osobnej recenzji. Ten lakier utrzymuje się nawet tydzień i dłużej na moich paznokciach. Jest naprawdę godny polecenia i świetnie wygląda na opalonych dłoniach.



 Kredka do ust Misslyn nr 135 rosewood - kredka ma neutralny, dzienny kolorek i gdy używałam właśnie takich pomadek, do obrysowania konturu ust ta kredka idealnie się nadawała. Bardzo długo utrzymuje się na ustach i jest dosyć twarda, dlatego nie rozmazuje się i nie wyjeżdża poza kontur.



W poprzednim poście pisałam, że podczas wyjazdu używałam głównie paletki z Inglota. Jednak kiedy byłam w domu i miałam więcej czasu na makijaż królowało u mnie pewne połączenie. A mianowicie jako baza cień z Maybelline Color Tattoo w odcieniu On and on bronze, a następnie na to nakładałam jasny, perłowo-beżowy cień z paletki z NYC. W zewnętrznym kąciku nakładałam ciemniejszy brąz z tej paletki. Oko wyglądało naprawdę ładnie, nieco wieczorowo. Bardzo podobał mi się taki makijaż, rozświetlał spojrzenie i dodawał mu głębi.





 Poniżej jeszcze swatche cienia z Maybelline i konturówki z Misslyn. Niestety cienie z NYC na ręce okazały się prawie niewidoczne, choć na powiece dają piękny efekt.



Żel z edycji limitowanej z Isany o zapachu limonki i mięty królował latem pod prysznicem nie tylko u mnie. Wiele z Was zachwalało ten żel i bardzo się cieszę, że w końcu trafił w moje ręce. Więcej o nim przeczytacie [tutaj].



I na koniec krem ochronny spf 50+ Sunbrella z Dermedic. O nim pisałam już nie raz, zarówno w wakacyjnym niezbędniku [tutaj] jak i osobnym poście z recenzją [tutaj]. Używałam go praktycznie codziennie, bardzo dobrze się sprawdzał, chronił naszą twarz i zapobiegał oparzeniom słonecznym.


I to już wszystkie kosmetyki, które zasłużyły na miano ulubieńców sierpnia. Dajcie znać, czy używałyście któryś z nich i co o nich sądzicie. Pozdrawiam! :)

piątek, 22 sierpnia 2014

12/16 SZO: Makijażowy niezbędnik latem

Dziś chciałabym Wam pokazać kolorówkę, którą używałam podczas wakacji. Dużo się nie zmieniło i nie różni od tego, czego używałam w poprzednich miesiącach. Staram się wykończyć to co mam i dopiero zainwestować w coś nowego.


Mój makijaż w letnie dni to przede wszystkim podkład, używam Healthy Mix, ponieważ moim zdaniem jest on miarę lekki i nadaje się na ciepłe dni oraz puder - kończę ten z Biochemii Urody, świetnie matuje twarz.
Dodatkowo korektor, cień do brwi, róż do policzków, tusz do rzęs i obowiązkowo coś na usta. Bardzo lubię cienie do powiek, dlatego nawet w ciepłe dni z nich nie rezygnuję. W ich dłuższym utrzymaniu pomaga baza pod cienie. Podczas wyjazdu będąc na plaży oczywiście nie zawsze byłam w pełnym makijażu - co jest zrozumiałe i cienie poszły w odstawkę.
I tak prezentuje się mój makijażowy niezbędnik latem. Nie jest tego dużo ani mało - dla mnie wystarczająco :).


Cień do brwi to podstawa - jak dobrze, że odkryłam Color Tattoo z Maybelline w kolorze Permanent Taupe.


Korektor to nieustannie ten z Catrice - świetnie kryje i długo się utrzymuje.


 Na twarzy jak już wspominałam najczęściej lądował podkład z Bourjois Healthy Mix w odcieniu 51 Light Vanilla. Nie jest mocno kryjący i nie tworzy efektu maski, ładnie stapia się z cerą i wygląda naturalnie.


Twarz koniecznie muszę przypudrować, dlatego latem używałam pudru bambusowego z Biochemii Urody, zostało już niewiele i pewnie w sierpniu go wykończę. Świetnie się sprawdza nawet w duże upały, utrzymuje mat na buzi przez wiele godzin.


Na policzkach bardzo często gościł róż z Bourjois w odcieniu 95 Rose de Jaspe. Przez pewien czas miałam z nim problemy, ale po zdrapaniu wierzchniej warstwy znowu nadaje się do użytku i ładnie podkreśla kości policzkowe.


Baza pod cienie z Hean to mój niezbędnik nie tylko latem. Używam ją cały czas, jest już na wykończeniu. Cienie zdecydowanie dłużej utrzymują się na powiekach, nie rolują i nie ścierają.


Cienie z Inglota to mój 'must have'. W wakacje najczęściej używałam tej właśnie paletki, są w niej spokojne i stonowane, neutralne kolorki. Czasami sięgałam też po coś bardziej wyrazistego i bardziej mieniącego się, ale i tak wracałam do tej paletki.


Cień z MySecret Star Dust nr 1 to piękny sypki cień, który świetnie wygląda zarówno solo, jak i do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka.


Tusz Volumix Fiberlast z Eveline to produkt, który najczęściej lądował na moich rzęsach. Nie dawał jakiegoś efektu wow, raczej taki naturalny wygląd, ale chcę go zużyć i postawić na coś lepszego.


Kocham pomadki i mogłabym cały czas malować nimi usta. W pielęgnacji pomaga mi maść z witaminą A oraz Carmex, który ląduje zawsze pod szminką. Dzięki temu, usta nie są tak wysuszone i pomadka lepiej na nich wygląda. Bardzo polubiłam pomadki z serii Velvet Matte z Golden Rose. Świetnie wyglądają na ustach, długo się utrzymują i są przyjemne w aplikacji. Szczególnie spodobała mi się pomadka w kolorze 02.


I tak prezentują się kosmetyki używane do makijażu twarzy latem. Napiszcie, czy znacie któryś z nich, co sądzicie. I dajcie znać, jakich produktów Wy używałyście najczęściej w te wakacje.


środa, 20 sierpnia 2014

11/16 SZO: Orzeźwienie latem: limonka i mięta i nie chodzi o mohito ;)

Hej! W czerwcu dostałam kosmetyki, które wygrałam na blogu u Kamyczka. Pokazywałam je [tutaj]. Wśród nich znalazł się żel pod prysznic z Isany limonka i mięta. Z racji tego, że seria postów Sierpień z Optymistyczną jeszcze trwa, postanowiłam napisać co nieco o tym żelu, bo to świetny produkt właśnie na lato.


Żele z Isany możemy kupić w Rossmannie za około 3-4zł. Często bywają w promocji i kosztują jeszcze mniej. Buteleczka zawiera 300ml produktu. Przetestowałam już kilka wersji i bardzo się ucieszyłam, że mogłam wypróbować również tę. Z tego co wiem, jest to edycja limitowana, a szkoda, ucieszyłabym się, gdyby Isana wprowadziła go do swojej stałej oferty.


Żel przepięknie pachnie, wyczuwalna jest zarówno mięta jak i limonka. Używając tego żelu mam wrażenie, jakbym była na pięknej plaży i piła mohito :). W dodatku ten zapach nie jest sztuczny i naprawdę przypomina prawdziwe i świeże rośliny. Żel nie wysusza, nie podrażnia, wystarczy niewielka ilość nałożona na gąbkę i uzyskujemy sporo piany. Co za tym idzie, wydajność żelu jest w porządku. Produkt ten jest idealny na lato i wakacje, świetnie odświeża, chłodzi i pobudza.



Szkoda, że to edycja limitowana bo z pewnością w przyszłym roku zaopatrzyłabym się w kolejne opakowanie. Być może w Waszych Rossmannach jeszcze są, ale wiem, że rozchodziły się w tempie ekspresowym.

Dajcie znać, czy miałyście ten żel i co o nim sądzicie. A może macie już swojego ulubieńca na lato?

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

10/16 SZO: Doraźna pomoc dla naszych włosów podczas wakacji (i nie tylko)?

Podczas wakacji może nam się przydać suchy szampon. To wynalazek, który od około 2 lat cieszy się dużą popularnością wśród blogerek ale i nie tylko. Taki rodzaj szamponu może czasami uratować nasze włosy i przydać się w kryzysowej sytuacji. Oczywiście nie tylko podczas wakacji możemy z niego korzystać, ale właśnie teraz, gdy wyjeżdżamy, nie zawsze mamy możliwość zadbać o nasze włosy jak należy, weźmy na przykład wyjazd pod namiot. Latem włosy szybciej też się przetłuszczają, dlatego warto mieć pod ręką buteleczkę suchego szamponu.


Ja obecnie używam szamponu z Batiste i bardzo go sobie chwalę. Na rynku dostępnych jest wiele wersji zapachowych, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Są też szampony dla brunetek, blondynek czy szatynek. Batiste można kupić online na wielu stronach, jak np. mintishop.pl, stacjonarnie: Hebe, a nawet ostatnio pojawiły się w Biedronce. Koszt 200 mililitrowej buteleczki to około 14-16zł, w Biedronce kosztował 10,99zł. Są dostępne też miniaturowe wersje 50 mililitrowe, idealne do torebki. Wydajność jest naprawdę w porządku, ja używam go około raz na tydzień i z pewnością nie kończy się po 10 aplikacjach, ale zdecydowanie dłużej możemy go używać.



Tradycyjna wersja jest koloru białego i może zostawiać nalot, dlatego producent proponuje dla osób z ciemnymi włosami szampony, które mają ciemniejszy kolor. Jednak według mnie te jasne również się sprawdzą u brunetek. Po psiknięciu i rozprowadzeniu szamponu na włosach (wskazana odległość aplikacji szamponu to ok. 30 cm), wystarczy dokładnie wmasować produkt i biały nalot zniknie.


Suchy szampon świetnie odświeża włosy i wyglądają one lepiej. Oczywiście pamiętajmy, że taki szampon nie zastąpi nam normalnego szamponu i wody, ale w kryzysowych sytuacjach czy np. przy bardzo przetłuszczających się włosach może nam pomóc i przedłużyć świeżość włosów nawet przez cały dzień.


Używałyście szamponów z Batiste? Jaką wersję lubicie najbardziej? A może nie przekonuje Was taki rodzaj "pielęgnacji"?

sobota, 16 sierpnia 2014

9/16 SZO: Fioletowy sorbet na paznokciach

O tym, że uwielbiam lakiery z Golden Rose z serii Rich Color wie prawie każda z Was. Jako jedne z nielicznych utrzymują się długo na moich paznokciach, tydzień a czasami nawet dłużej. W dodatku bardzo szybko wysychają, nie muszę się martwić o mój manicure, gdy się spieszę, bo wiem, że te lakiery mnie nie zawiodą.


Dzisiaj pokażę Wam duet, który bardzo często gościł na moich paznokciach w wakacje. Pewnie zauważycie też, że obcięłam totalnie paznokcie, ale chciałam, żeby się zregenerowały i wzmocniły, dlatego są takie króciutkie.


Lakiery, którymi pomalowałam paznokcie to jak już wspomniałam lakiery z Golden Rose z serii Rich Color o numerach 103 (jaśniejszy) i 47 (ciemniejszy). Lubię malować nimi paznokcie, występują na nich zarówno solo jak i w duecie, który widzicie poniżej. Niestety aparat przekłamuje kolory, w rzeczywistości kolory są bardziej ciepłe i ten ciemniejszy wygląda jak jagodowy jogurt. Polecam sprawdzić swatche w Internecie lub zobaczyć lakier na stoisku Golden Rose.

Powyżej swatche ze strony Golden Rose, którym można bardziej zaufać ;).



Myślę, że ładnie się razem prezentują i zdobią paznokcie. Dajcie znać, czy lubicie lakiery z Golden Rose i czy macie swoich ulubieńców.

czwartek, 14 sierpnia 2014

8/16 SZO: Ochrona twarzy z Dermedic

Przed moim wyjazdem szukałam w drogeriach dobrego kremu ochronnego do twarzy z filtrem. Wiele z Was chwaliło filtr z Vichy, już miałam go kupić, jednak moją uwagę przykuł ten z Dermedic. Kupiłam go jakoś na początku lipca w SuperPharm i stosuję go codziennie od tamtej pory. Kosztował niecałe 20 zł, ponieważ była promocja na niego, normalnie kosztuje ok. 27zł.


Krem ochronny Sunbrella SPF 50+ z Dermedic przeznaczony jest do przeciwsłonecznej ochrony skóry tłustej i mieszanej. Zawiera kompleks filtrów, które zapewniają skuteczną i długotrwałą ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB.


Krem znajduje się w tubce, która zawiera 50 ml produktu. Konsystencja jest dosyć gęsta, ale nie utrudnia to aplikacji. Krem jest koloru białego i ma delikatny, nienachalny zapach. Nakładam cienką warstwę, po czym delikatnie i dokładnie rozprowadzam po całej twarzy. Czekam aż się wchłonie i dopiero aplikuje podkład/puder. Makijaż nałożony na ten krem nie roluje się i nie ściera. Przed nałożeniem podkładu omiatałam twarz pudrem, dzięki czemu, tak szybko się nie świeciła. 



Krem świetnie się sprawdza w różnych warunkach pogodowych. Testowałam go w normalne słoneczne dni, ale i w duże upały. Moja skóra jest wrażliwa i łatwo o poparzenia, a dzięki niemu nic się nie stało, twarz była dobrze chroniona. Używałam go też na szyję i dekolt, gdzie moja skóra jest bardzo delikatna i także się sprawdził.



Z czystym sumieniem mogę polecić Wam ten krem ochronny, zarówno na co dzień jak i na wyjazdy, gdzie Wasza twarz będzie narażona na dużą dawkę promieniowania słonecznego.
U mnie świetnie się spisuje, nie miałam jeszcze poparzonego noska czy innej partii twarzy jak to zwykle bywało. Jestem z niego bardzo zadowolona.

Dajcie znać, czy miałyście ten krem z filtrem. A może macie już ulubieńca w tej kategorii?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...